Death Stranding – Szczęśliwe dziecko Hideo Kojimy

In Aktualności, Free Time, Gry

Doczekaliśmy się. Po ogromnej kłótni przy okazji premiery Metal Gear Solid V: Phantom Pain.

Hideo Kojima główny pomysłodawca oraz reżyser całej serii, pokazuje światu swoje najnowsze dziecko, które już nie nosi znaczka Konami na sobie. Co ważne, to właśnie „dziecko” gra tu jedną z głównych ról.

Pamiętam kiedy po raz pierwszy obejrzałem zapowiedź nowej gry Kojimy. Złapałem się wtedy za głowę i jedyne co, mogłem z siebie wydusić to „O co tutaj chodzi?”. Jednak kiedy już mam za sobą grę oraz to jakie silne emocje we mnie wzbudziła. Jestem w stanie stwierdzić, że mamy do czynienia z grą nietuzinkową oraz zachwycającą. Jest to jeden z tych tytułów, który trzeba postawić na równi z The Last of Us czy też God of War.

Death Stranding, bo o tym tytule mowa był jednym z najbardziej wyczekiwanych tytułów roku 2019. Gdzie za sterami stał jeden z większych wizjonerów gier komputerowych. Kojima do swojej produkcji zaprosił mnóstwo osób związanych z popkulturą. Gdzie w wyniku końcowym błąkając się po stworzonym przez niego świecie, możemy spotkać aktorów, prezenterów telewizyjnych, innych twórców gier czy też nawet reżyserów filmowych. Historia, jak można było się tego spodziewać, nie jest jednoznaczna. Wbrew pozorom jest o wiele łatwiejsza do zrozumienia niż linia fabularna którejkolwiek z gier spod znaku Metal Gear. Jednak trzeba też pamiętać, że Wdarcie Śmierci nie będzie grą dla każdego.

Lecz zaczynając od początku.

Bie-szczaa-dy łelkooom tuu.

Rozdział I – Fabuła

Linia fabularna oraz wizja postapokaliptycznego świata wciąga od pierwszych minut gry. Jednak tutaj nie mamy do czynienia z mutantami czy też promieniowaniem jak przyzwyczaili nas do tego inni twórcy tego nurtu. Tutaj świat się skończył. A naszym zadaniem jest dostarczanie paczek. Jakkolwiek to brzmi to tak, jesteśmy postapokaliptycznym kurierem. Nasz protagonista Sam Bridges (w tej roli Norman Reedus), jest najlepszy w swoim fachu. Żadna paczka mu niestraszna i potrafi podjąć się każdego zlecenia.

Historia naszego bohatera jest na początku bardzo szczątkowo przedstawiana. Jednak z czasem okazuje się, że nasz kurier dźwiga ogromny bagaż doświadczeń oraz uczuć, z którymi musi się mierzyć. Oprócz ogromnej siły fizycznej oraz kondycji nasz protagonista ma jeszcze jedną umiejętność, tak zwany czynnik DOOMS. Dzięki niemu Sam jest w stanie wyczuwać obecność „wynurzonych” bliżej nieokreślonych istot z innego świata. W świecie gry są oni ogromnym zagrożeniem. Pojawiają się oni w wyznaczonych strefach, albo ukazują się podczas opadu deszczu. Który to deszcz tuż obok „wynurzonych” jest równie śmiertelnym zagrożeniem. „Temporal” (bo tak nazywamy w grze właśnie opady) sprawia, że człowiek ekspresowo się starzeje. Jeżeli ktoś będzie miał do czynienia z „temporalem” i nie będzie miał na sobie ochrony w postaci ubrań czy kombinezonu to jego los już zostanie przesądzony.

Praca kuriera w takich warunkach jest bardzo trudna, a tym bardziej kiedy szefostwo da nam zadanie, którego tylko my możemy się podjąć. Otóż Sam Bridges otrzymuje bardzo ważne zlecenie, w którym musi zając się odbudową „sieci chiralnej” na terenie całego UCA (wcześniej USA). W taki sposób zaczyna się niesamowita oraz bardzo wymagająca podróż. Do naszej dyspozycji dostajemy naszyjnik nazywany Q-pidem oraz ŁD (Łącznikowe dziecko). To pierwsze pomoże nam zawierać nowe sploty w nowo tworzonej sieci, z kolei dziecina będzie nam pomagać w dokładnym namierzaniu „wynurzonych”.

„Myślałem, że stocznia już od lat jest opuszczona.”

Więcej o fabule nie chciałbym wspominać, ponieważ jest to majstersztyk i byłbym bez serca gdybym komuś zaczął opowiadać więcej na temat tej cudownej historii. Ostrzegę jednak żeby nastawić się na mocne wątki metafizyki, równoległych wszechświatów i tego typu rzeczy.

Jednak chciałbym opowiedzieć więcej o postaciach, z którymi przyjdzie nam współpracować. Fabularnie każda z nich niesie ze sobą ogromne uczucia i historie, które wciągają gracza do tego tajemniczego świata.

Na pierwszy ogień niech pójdzie Mama (bardzo oryginalne imię swoją drogą), geniusz, utalentowana badaczka oraz inżynier, która potrafi zaopatrzyć Sama w coraz to nowsze wynalazki. W największym stopniu kontaktujemy się z nią za pomocą hologramów, za każdym razem opisuje i tłumaczy nam działanie nowych rzeczy. Jednak jej historia jest bardzo przykra, a samo jej zwieńczenie jest naprawdę poruszające. Jednakże nie spoilerując za wiele, w Death Stranding chodzi o sposób prowadzenia narracji każdej historii. Przy każdej pojawiającej się retrospekcji dla każdej postaci, coraz więcej klocków zaczyna wchodzić w swoje miejsca. Potrafi to naprowadzić nas na odpowiedni tor myślenia na temat danej postaci oraz sugerować nam, dlaczego noszą właśnie takie imiona jak Mama (Margaret Qualley), Deadman (Guillermo Del Toro) czy Heartman (Nicolas Winding Refn).

Jedynie nie mogę przeboleć tego, że żaden z tłumaczy nie połasił się na przełożenie imienia Die-Hardman na Człowiek-Szklana Pułapka.

Tak jak wspomniałem, w głównej obsadzie spotkamy mnóstwo znanych twarzy. Jednakże jeszcze więcej rozpoznawalnych osób znajdziemy w samym świecie gry. Dostarczając przesyłki mamy możliwość chwilowej rozmowy z klientami. I to właśnie ci klienci noszą znane twarze. Możemy natrafić na Edgara Wrighta (reżyser filmu „Baby Driver”), Conana O’Brien’a (znany komik i prowadzący programu telewizyjnego) albo Hermana Hulsta (współzałożyciela Guerrila Games). Tak więc samo zwiedzanie świata oraz dostarczanie paczek wiąże się również z poznawaniem znanych osobistości.

„Daj no żółwia bombelkowi.”

Rozdział II – Oprawa

Co tu dużo mówić gra zachwyca swoimi widokami oraz konstrukcją świata. Pusty, aczkolwiek piękny świat zachęca do eksploracji pomimo swoich nie do końca zrozumiałych niebezpieczeństw. Lecz nawet „temporal” ma swój ogromny urok i sprawia, że gra nabiera bardziej ponurego klimatu, co jak dla mnie jest na plus.

Mamy tu do czynienia z postapokalipsą, jednak trzeba nastawić się na ogromny rozrost technologii. Kiedy nie zwiedzamy otwartych przestrzeni, to znajdujemy się w placówkach, które mogą interesować swoją sterylnością oraz nowoczesnością. Takie nowości jak wysuwające się toalety czy też prysznic z opcją suszenia jest tutaj czymś normalnym. To samo można powiedzieć o hologramach oraz wynalazkach, które pomagają w pracy kuriera.

Budowanie takiego kontrastu w przedstawionym świecie jest naprawdę bardzo ciekawe, i daje fajne uczucie kiedy wychodząc z nowoczesnego bunkra, musimy zmierzyć się z takimi przeszkodami jak przejście przez rwącą rzekę czy też wspinanie się po górach w sposób konwencjonalny. Bo pomimo tej super technologi, znaczną część dóbr trzeba jednak transportować ręcznie, właśnie z pomocą kurierów.

„Chyba jednak zostawię to awizo.”

Co do dźwięków i muzyki. Nie mam tu żadnych zastrzeżeń, działanie grafiki oraz dźwięków otoczenia świetnie wpływa na immersję. A nie od dziś wiadomo, że Hideo Kojima do swoich tytułów nie raz wykorzystuje utwory różnych zespołów, by też w jakiś sposób zbudować klimat.

Niech rekomendacją będzie to, że od premiery gry męczę playlistę z Death Stranding na Spotify. Utwory komponowane dla tła gry są cudownie klimatyczne, a wykorzystane piosenki innych zespołów potrafią nadać naszej wędrówce dozy melancholii oraz spokoju po męczącej przeprawie.

Oczywiście nie zabraknie też mocniejszych dźwięków, a co ciekawe to przy promocji gry zespół Bring Me The Horizon stworzył piosenkę specjalnie dla Death Stranding. Takie utwory jak Ludens albo Throne również mogą nam umilać czas na pięknych pustkowiach.

Tutaj mocna muzyka jest wręcz sugerowana.

Rozdział III – Mechanika

Grafika oraz klimat nie jest jedynym aspektem, który może przyciągnąć do siebie graczy. Ale sam gameplay jest również bardzo ciekawy. Tak wiem, wiem, jak to może zabrzmieć. Jak to możliwe, żeby dostarczanie paczek było czymś zachęcającym? Cóż to jest właśnie punkt, który może poróżnić graczy. Żyjemy w dobie gier, które odchodzą od znanych od lat schematów budowania zadań czy też misji. Coraz rzadziej spotyka się w grach zadania, które każą nam zebrać ileś sztuk danego surowca i dostarczyć go później zleceniodawcy. Większość twórców unika dzisiaj takiego budowania zadań. A co robi Kojima? Opiera właśnie grę na zbieraniu i dostarczaniu, i co ważne robi to w naprawdę bardzo dobry sposób.

Wszystko zawdzięczamy bardzo szczegółowemu dopracowaniu modelu poruszania się. Podczas gry, musimy brać pod uwagę to, w jaki sposób nosimy paczki oraz to jak je rozmieścimy na swoim kombinezonie i plecaku, by móc jak najlepiej utrzymać swój środek ciężkości. Jeżeli nie dostosujemy się, do ładunku to możemy być pewni, że nasza wędrówka będzie obfitować w ogromną ilość przewrotów. A każde przewrócenie się źle wpływa nie tylko na Sama, ale również może uszkodzić ładunek. Nie raz przyjdzie nam się zmierzyć z ładunkiem, który jest bardzo delikatny i musimy bardzo uważać, by go nie uszkodzić podczas podróży. Jeżeli dodamy do tego niszczącą moc „temporalu” oraz ataki „wynurzonych” to na własnej skórze uświadczymy tego, jak ciężkie jest dostarczenie przesyłki.

Jednak właśnie to chodzenie i dźwiganie przesyłek sprawiło, że duża ilość osób odbiła się od Death Stranding.

Na pierwszy rzut oka jest to stosunkowo pustawy świat, w którym tylko chodzimy i dostarczamy graty z bunkra do bunkra. Rozumiem, że przy pierwszym spotkaniu z tytułem to nie jest coś zbytnio zachęcającego. Jednak z upływem czasu otrzymujemy coraz więcej możliwości oraz urządzeń, które mają nam pomóc przy pracy kuriera.

Wpływa to oczywiście na sam gameplay i jest to na duży plus. Różnorodność oraz pomysłowość niektórych wynalazków mimowolnie może wzbudzić na twarzy gracza uśmiech. Kiedy na początku zaczynamy z drabinami oraz linami wspinaczkowymi, tak przy końcu gry nic nie stoi na przeszkodzie, by bujać się po świecie na motorze zwanym trajką czy też dostarczać paczki za pomocą dostawczaka.

Oczywiście samo poruszanie się maszynami po nierównościach zawsze będzie się wiązać z trudnościami w sterowaniu, i to w tej grze również trzeba mieć na uwadze. Pomimo tego, że mamy możliwość kierowania pojazdami, to nie raz trzeba będzie zejść ze środka lokomocji i pofatygować się do celu na nogach. Nie raz może się okazać, że piesza wędrówka będzie o wiele szybsza i wygodniejsza.

A tutaj proszę państwa nowo otwarta autostrada pod Radomiem.

Podsumowanie

Niewątpliwie Wdarcie Śmierci podzieliło graczy na całym świecie, i nie ma co się temu dziwić. Mamy tutaj do czynienia z grą nad wyraz wybitną. Zawsze kiedy pojawia się, coś innowacyjnego na rynku to produkt spotyka się na równi z aprobatą, jak i głosami rozczarowania. Jest to tylko dowód na to, że Death Stranding jest innowacją. Czy to w sposobie prowadzenia narracji, czy też mechaniki, gdzie co jak co ale system poruszania się jest bardzo realistyczny.

Kiedy się poślizgniemy, to postać naprawdę traci równowagę i to w naszym interesie jest, by ją utrzymać. Jeżeli tego nie zrobimy, to nasza postać przysłowiowo upadnie i sobie rozwali twarz :). Trzeba mieć również na uwadze, że Death Stranding nie jest grą dla każdego, i wiele osób się od tego tytułu odbije. Jest to nieuniknione ze względu na charakter gry. Czuć to wolną rękę japońskiego geniuszu i nie każdemu może to przypaść do gustu.

Jednakże jeżeli macie możliwość zagrania w ten tytuł i niestraszne są wam piesze wędrówki i nie lubicie też zostawiać awiza. To Wdarcie jest dla was. Moim zdaniem jest to tytuł, w który trzeba zagrać i należy dodać go do listy kultowych gier, które pojawiły się na ósmej generacji konsol. Playstation 4 może poszczycić się, niesamowicie grywalną biblioteką swoich ekskluzywnych tytułów a Death Stranding jest kolejnym z nich.

Dlatego macie mojego Monstera (można się go napić w grze!), mojego ŁD …

Join Our Newsletter!

Love Daynight? We love to tell you about our new stuff. Subscribe to newsletter!

You may also read!

Alicja Węgorzewska z prestiżową amerykańską nagrodą Callas Tribute Prize!

Dyrektor Warszawskiej Opery Kameralnej odebrała zaszczytne wyróżnienie podczas uroczystej gali w Nowym Jorku! Alicja Węgorzewska, jedna z najwybitniejszych polskich mezzosopranistek i

Read More...

Noc w Zonie – Upiorna migawka ze strefy wykluczenia

"3,6 Roentgena tragedii nie ma." Cóż teraz może nie ma, ale za to w Zonie już jest. Każdy szanujący

Read More...

SnowFest 2020 – 28.02-29.02.2020 / Szczyrk

Siódma edycja festiwalu SnowFest, czyli najgorętszego wydarzenia w samym środku zimy odbędzie się już tradycyjnie w zimowej stolicy Polski

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu