Mario Odyssey – recenzja gry

In Gry, Recenzje

Jeśli miałbym wskazać najbardziej znaną postać z gier to mój wybór padłby z pewnością na Mario. Doczekał się on potężnej liczby serii reprezentujących sobą godną podziwu różnorodność – od New Super Mario aż po Mario Kart.

Największą popularność zdobyły jednak platformówki z naszym wąsatym hydraulikiem, szczególnie te 3D, które od zawsze prezentowały wysoki poziom. Jak w porównaniu do nich prezentuje się Super Mario Odyssey?

Historia jak zawsze jest bardzo prosta. Bowser porywa księżniczkę Peach i próbuję ją zmusić do wzięcia ślubu, a Mario uratować. Niestety nie udaje mu się to i w konsekwencji ląduje w krainie duchów gdzie poznaje Cappy’ego. Bardzo szybko okazuje się że łączy ich wspólny cel – siostra Cappy’ego, Tiara,  również została porwana przez Bowsera – obaj bohaterowie łączą więc siły by uratować bliskie im osoby. Wszyscy powiedzieliby, że fabuła jest wtórna i nieoryginalna, powtarza znane już schematy. Trzeba przyznać szczerze że gry z czerwonym hydraulikiem nigdy nie stawiały na wymyślne i skomplikowane fabuły (może znalazłoby się zaledwie kilka takich wyjątków) które wydają się być jedynie pretekstem do odwiedzenia i eksplorowania nowych lokacji oraz pokonywanie kolejnych, coraz bardziej wymyślnych platformowych wyzwań. Pod uwagę również trzeba wziąć target w który uderzają twórcy tych gier. Są to przede wszystkim dzieci, które nie wymagają skomplikowanych opowieści. Z tych powodów warstwa fabularna nie może być w tym przypadku zaliczona do mankamentów gry.

Rozgrywka w Super Mario Odyssey na pierwszym rzut oka jest podobna do innych gier z tego gatunku. Skaczemy po różnorakich platformach lub unikamy wrogów, walczymy z bossami, zbieramy księżyce. To co rozróżnia inne gry z Mario od tej odsłony to mechanika kierowania wybranymi przeciwnikami. Nasz główny bohater, może rzucić w czapkę w przeciwnika i przez chwile nim sterować. Dzięki temu gracz otrzymuje wiele nowych i innowacyjnych możliwości w wyzwaniach platformowych. Przykładowo można przejąć sterowanie nad kamiennym posągiem, który ma okulary umożliwiające zobaczenie niewidzialnych platform. Kolejnym przykładem jest przejęcie kontroli nad przeciwnikiem, będącym pociskiem i w konsekwencji umożliwia to dostanie się w niedostępne miejsce. Mam uwagę odnośnie mechaniki rzucania czapki.

Nintendo Switch jest konsola hybrydowa i niektórzy będą używać częściej wersji przenośnej na której niektóre ruchy są trudno wykonywalne ponieważ wymagają danego ruchu ręki. To jest minus dla osób, których chcą kupić Switcha w wersji Lite. Kolejnym plusem natomiast są chwilowe fragmenty w 2D, które  są dobrze wkomponowane i dobrze łączą się. Niestety nie można powiedzieć tego o bossach, którzy są recyklingowani  w paru momentach gry. Kolejna uwaga dotyczy poziomu trudności. Gra nie daję pod koniec “fabuły” żadnych trudnych wyzwań. Większość z nich, aż do końca głównej linii fabularnej, jest dosyć prosta. Większe wyzwanie stawiają ostatnie poziomy przed zakończeniem. Dla graczy którzy ukończą grę pozostanie nadal sporo księżyców do zebrania i nowych wyzwań.

Drugim filarem platformówek są lokacje. Muszą być różnorodne i bardzo odbiegające od sobie. W przypadku tej gry mamy sporo różnorodnych lokacji. Od obiektu naukowego zarośniętego trawą i drzewami do miejsc wzorowanych na Nowym Yorku. Dzięki temu każda lokacja zostanie przez nas z pewnością zapamiętana. Sporo roboty przy lokacjach robi tutaj grafika, bardzo baśniowa, kreskówkowa, ale niektóre jej elementy stawiają na realistyczny wygląd i to niestety nie za bardzo do siebie pasuje, wywołuje pewien dysonans. Przykładami są reklamowany T-rex czy lokacja wzorowana na Nowym Yorku. Tutaj trzeba było nie silić na realizm. 

Muzyka moim zdanie jest zawsze bardzo dobrze dobrana do lokacji w której aktualnie przebywamy. W przypadku rejonów mających odwzorować zapomnianą wyspę muzyka potęguje wrażenie tajemniczości i lekkiej ekscytacji. Motyw główny wpada ucho i nadaje się do słuchania nawet poza rozgrywką. 

Super Mario Odyssey to must have na Nintendo Switch. Ma ciekawą rozgrywkę, ładne lokacje oraz daje niezapomniana podróż wraz głównym bohaterem. Niestety ma parę minusów. W tym sterowanie w wersji przenośnej i poziomem trudności w pre-endingu.    

Join Our Newsletter!

Love Daynight? We love to tell you about our new stuff. Subscribe to newsletter!

You may also read!

Zdradzone Ideały. „Ghost of Tsushima” – recenzja gry

Jestem duchem… muszę uratować naszą ukochaną wyspę i jej mieszkańców! DO BOJU! Ahh, ależ to była emocjonująca przygoda pełna

Read More...

O debiucie literackim ” Topielice” w wywiadzie z Sylvią Wilczyńską

„Topielice” to wielowątkowy kryminał z elementami mitologii słowiańskiej czyli debiut Sylvii Wilczyńskiej wydanej przez Wydawnictwo Lira. Po przeczytaniu

Read More...

Jacek Komuda „Wizna” premiera 18 września 2020 roku

Chrzest w boju, jeden na czterdziestu, sercem Spartanie, śmierć i chwała, żołnierze Polski, męstwa to wzór, nie znają strachu - Wehrmacht

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu