Trzeci dzień festiwalu w Dolnych Witkowicach udowodnił, że muzyka jest silniejsza od kaprysów pogody. Choć późnym popołudniem nad industrialną przestrzeń nadciągnęły mocne ulewy, które wymusiły odwołanie kilku koncertów, organizatorzy stanęli na wysokości zadania. Dzięki błyskawicznym komunikatom i świetnemu zabezpieczeniu terenu, kryzys zamieniono w logistyczny majstersztyk, a publiczność mogła bezpiecznie bawić się dalej. A działo się naprawdę dużo.
Przełamując bariery
Dzień na głównej scenie rozpoczął niezwykle poruszający i energetyczny koncert – projekt The Tap Tap. Składający się ze studentów i absolwentów instytutu dla osób z niepełnosprawnościami Jedlička pokazał ogromny dystans do siebie, serwując dawkę świetnego, pełnego czarnego humoru rocka i popu. Ich występ był nie tylko muzycznym sukcesem, ale przede wszystkim potężną manifestacją przełamywania barier i czystej radości z bycia na scenie.
Paris Paloma: magia przed burzą
Druga na głównej scenie zaprezentowała się hipnotyzująca brytyjska artystka Paris Paloma. Jej mroczny, folkowo-popowy klimat idealnie współgrał z gęstniejącą atmosferą i wiszącymi nad Ostrawą chmurami. Charyzmatyczny głos wokalistki i jej feministyczne hymny wprowadziły publiczność w stan absolutnego skupienia.
Ibrahim Maalouf: spełnione marzenie w strugach deszczu
Było już po największej ulewie, ale niebo ciągle płakało, gdy na scenę wyszedł wirtuoz trąbki Ibrahim Maalouf. Artysta nie schował się jednak w głębi sceny – z pełną premedytacją wyszedł do przodu, by moknąć razem z tysiącami wiernych fanów. Pomiędzy genialnymi, jazzowo-orientalnymi kompozycjami wyznał, że od zawsze marzył o zagraniu koncertu w deszczu, co nadało temu występowi mistyczny, niemal filmowy wymiar. Publiczność bawiła się doskonale.
Tata Bojs: czeska klasyka nie zawodzi
Lokalni faworyci, alternatywno-popowy zespół Tata Bojs, po raz kolejny udowodnili, dlaczego są jedną z najważniejszych marek czeskiej sceny muzycznej. Ich energetyczny set i świetne wizualizacje idealnie podgrzały atmosferę po ulewie. Zespół błyskawicznie złapał kontakt z przemoczoną, ale wciąż spragnioną dźwięków widownią.
Moby: absolutny triumf na finał
Wieczór należał do legendy muzyki elektronicznej. Moby dostarczył występ, który śmiało można nazwać jednym z najlepszych w historii tej edycji festiwalu. Łącząc ponadczasowe hymny z potężną energią live-bandu i poruszającymi wizualizacjami, artysta zafundował Ostrawie euforyczny, emocjonalny finał, który na długo pozostanie w pamięci tysięcy uczestników.
Baby Lasagna: szaleństwo w kałużach
Chorwacka rewelacja, Baby Lasagna, dosłownie rozniosła pozostałych jeszcze na nogach festiwalowiczów. Ich wybuchowa mieszanka rocka i elektroniki porwała tłum do absolutnego szaleństwa, bez względu na warunki pod stopami. Tysiące ludzi skakało w rytm ich hitów, rozbryzgując wodę z nowo powstałych kałuż i zamieniając plac pod sceną w jedno wielkie, radosne tancerisko.
Pomimo zmiennej aury ten dzień nie należał do straconych – przeciwnie – artyści i ich muzyka były najważniejsze.
Zapraszamy na fotorelacje z trzeciego dnia festiwalu – fot. Aneta Czarnocka-Kanik










































