#wtonacjirecenzji: Wciągająca i mroczna opowieść z Podhala. Gdzie gęste mgły snują się po zboczach, a echa dawnych legend mieszają się z szelestem bukowych liści, „Śleboda” roztacza swoją duszną, mroczną opowieść.

In Seriale

To nie tylko kryminał, ale i dramat psychologiczny, w którym przeszłość bohaterów wrasta w rzeczywistość równie głęboko jak korzenie starych świerków. Bohaterowie z przeszłością. Powrót do domu, który staje się koszmarem.

Główna bohaterka, antropolożka Anna Serafin ( Maria Dębska), wraca w rodzinne strony aby odnaleźć ślady własnej tożsamości. Jednak Podhale nie wita jej ciepłem rodzinnego ogniska- zamiast tego rzuca w sam środek mrocznej zagadki bowiem brutalne morderstwo na które natrafia, to nie tylko makabryczny akt przemocy ale niemal rytualna zbrodnia, jakby wyjęta z zakurzonych podhalańskich podań o siłach, które nigdy nie śpią.

Sprawą zajmuje się komisarz Jędrzej Chowaniec (Piotr Pacek)- śledczy twardy i doświadczony, ale wcale nie niezłomny. Za fasadą profesjonalizmu kryje się człowiek pełen wątpliwości, na którego barkach spoczywa nie tylko rozwikłanie tej sprawy ale także nierozliczona przeszłość z Anką. Każde ich spotkanie iskrzy od niewypowiedzianych słów, żalu i pytań, na które nigdy nie było czasu by odpowiedzieć. Dawne uczucia i wzajemne pretensje unoszą się między nimi jak mgła nad podhalańskimi dolinami- dusząca i niemożliwa do zignorowania.

W cieniu tego wszystkiego czai się ktoś jeszcze- Bastian Strzygoń (Maciej Musiał) , kolega Anki, dziennikarz o instynkcie drapieżnika, który potrafi wywęszyć sensację na kilometr. Dla niego każda tajemnica jest okazją, a im bardziej niebezpieczna, tym bardziej warta odkrycia. Nie zna pojęcia lojalności, nie boi się konsekwencji, liczy się jedno: dotarcie do prawdy, którą można sprzedać w świetnym artykule.

fot.materiały prasowe

Podhale, choć piękne i tajemnicze, nigdy nie było łaskawe dla tych, którzy zbyt natarczywie drążyli w jego sekretach. A ta sprawa, pełna dawnych grzechów, zatajonych prawd i niespodziewanych zwrotów pochłonie każdego, kto znajdzie się zbyt blisko jej ognia. 

Podhalańska pajęczyna kłamstw- kto zataja prawdę a kto jest w stanie zabić? Kryminał bez skazy? Nie do końca ale wciąga bez reszty.

W „Ślebodzie” nic nie jest oczywiste. Niemal każda postać nosi w sobie jakąś tajemnicę, a lokalne układy i osobiste urazy splatają się w duszącą sieć, z której nie sposób wyplątać się bez konsekwencji. Ktoś kłamie, ktoś zataja fakty, a ktoś inny jest gotów posunąć się do najgorszego, by jego sekrety nigdy nie ujrzały światła dziennego. Podhale staję się w serialu nie tylko scenerią, ale i żywym organizmem, w którym każda ścieżka prowadzi do kolejnej zagadki, a każdy szmer może oznaczać niebezpieczeństwo. Surowe krajobrazy, drewniane chałupy i leśne ostępy oddziaływają na emocje równie silnie co zakrwawione ciała czy spojrzenia pełne niewypowiedzianych oskarżeń. Każdy kadr wydaje się być tu przemyślany tworząc duszny klimat grozy.

fot.materiały prasowe

Niestety nie wszystko w serialu działa perfekcyjnie. Pewne postaci są narysowane zbyt grubą kreską jak chociażby Karol Hyrny (Mateusz Kmiecik), wyglądający jak postać z gangsterskiego kina spod znaku Vegi. Jego motywacja bardzo często bywa przewidywalna a sposób jej przedstawienia nie zawsze wpisuje się w realistyczny ton reszty fabuły. W niektórych scenach balansuje wręcz na granicy karykatury co może wybijać widza z immersji. Nie zmienia to jednak faktu, że sama fabuła serialu pozostaje bardzo wciągająca.

Twórcy umiejętnie zbudowali napięcie, wodząc odbiorcę za nos  i podsuwając mu fałszywe tropy. Zwroty akcji bywają na tyle zaskakujące, że nawet najbardziej wytrawny widz nie jest w stanie wszystkiego przewidzieć. Mimo drobnych zgrzytów w kreacji bohaterów intryga angażuje na tyle mocno, że ciężko oderwać się od ekranu. Nawet jeśli w pewnych momentach można kręcić nosem na nieco przerysowane sceny czy dialogi , to ostatecznie chęć poznania finału zwycięża, a historia trzyma w napięciu.

„Śleboda” to pokaz aktorskich umiejętności, które uniosły scenariusz ponad jego niedoskonałości.

Maria Dębska tchnęła w Ankę Serafin mnóstwo wrażliwości czyniąc jej postać wielowymiarową- kruchą w jednocześnie wewnętrznie silną, zagubioną, a jednak zdeterminowaną by odkryć prawdę o sobie i o otaczającym ją świecie. Jej kreacja pełna jest subtelnych gestów i niewypowiedzianych emocji, które doskonale oddają ciężar przeszłości spoczywający na barkach tej bohaterki.

Piotr Pacek przekonująco balansuje między surowością śledczego a emocjonalnym rozdarciem mężczyzny, który nigdy nie zamknął pewnych, ważnych spraw z przeszłości. W jego oczach czai się zmęczenie, w głowie pobrzmiewają niewypowiedziane pytania, a w każdym spięciu z Anką czuć napięcie, które daleko wykracza poza zawodowe powinności. Chowaniec to bohater, który przyciąga nie tylko swoją chropowatością , ale także ukrytą pod nią wrażliwością, której nie zawsze potrafi dać ujście.

fot.materiały prasowe

Maciej Musiał jako Bastian Strzygoń to obsadowy strzał w dziesiątkę- jego bohater pełen bezczelnego uroku i irytującej przebiegłości przyciąga uwagę i wprowadza do historii niezbędną dynamikę. Strzygoń to człowiek, który nie cofa się przed niczym, jeśli w grę wchodzi odkrycie tajemnicy ale jednocześnie nie jest tylko cynicznym graczem bowiem jego ciekawość świata i ludzi sprawia, że balansuje na granicy moralności, igrając zarówno z faktami, jak i z własnym sumieniem.

 Nie sposób też nie wspomnieć o Annie Nechrebeckiej, której Babońka staje się kimś więcej niż tylko opiekunką rodzinnych sekretów. To postać, która przywołuje echa dawnych pokoleń, splatając wątki przeszłości z teraźniejszością i nadając fabule wyjątkową głębię. Jej relacja z Anią, pełna czułości i wzajemnego zrozumienia dodaje serialowi i autentycznego ciepła. W jej spojrzeniu kryją się więcej niż słowa- pamięć dawnych historii, smutek po utraconych ludziach i cicha, ale niezachwiana wiara, że niektórych więzi nie da się przerwać, nawet jeśli czas rzuca na nie cień.

Choć Śleboda nie unika gatunkowych schematów i nie oferuje rewolucji w konwencji kryminału, nadrabia to klimatem, solidnym rzemiosłem i dbałością o detale. Twórcom udało się uchwycić ducha Podhala – surowego, tajemniczego, naznaczonego zarówno pięknem natury, jak i mrokiem skrywanych przez lata tajemnic. To historia, która, choć momentami przewidywalna, nie pozwala o sobie zapomnieć – wciąga jak gęsta mgła nad górskimi dolinami, otula widza i nie wypuszcza aż do ostatniej sceny.

Join Our Newsletter!

Love Daynight? We love to tell you about our new stuff. Subscribe to newsletter!

You may also read!

TWÓJ BILET TO 500 MIL NADZIEI! Best Film i Fundacja Słonie na Balkonie łączą siły na rzecz zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży

Już w niedzielę, 6 września, odbędzie się wyjątkowa, ogólnopolska akcja charytatywna organizowana przez Best Film we współpracy z Fundacją

Read More...

Troll z Bornholmu rusza na wielką przygodę. „Kręciołek” od 21 sierpnia w kinach

Co może się wydarzyć, gdy ciekawski troll po raz pierwszy opuści bezpieczny podziemny świat? „Kręciołek” to pełna humoru, magii

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu