Kiedy Disney zapowiedział kontynuację „Vaiany”, fani na całym świecie zareagowali z ogromnym entuzjazmem. Pierwsza część stała się jednym z najbardziej kultowych filmów animowanych ostatniej dekady, a jej bohaterka – odważna i niezależna Vaiana – zdobyła serca widzów w każdym wieku. Oczekiwania wobec sequela były więc ogromne.
Czy „Vaiana 2” spełniła nadzieje fanów, czy może jednak powielono błędy wielu innych kontynuacji, które nie dorównały oryginałowi? Przyjrzyjmy się bliżej tej animowanej morskiej opowieści.
Powrót do Oceanii
Nikogo nie powinno dziwić, że Disney postanowił powrócić na polinezyjską wyspę Motunui, gdzie Vaiana przywróciła mieszkańcom wiarę w siebie i harmonię na świecie. Tym razem bohaterka wyrusza na wyprawę w poszukiwaniu legendarnej zaginionej wyspy Motofetū, która może stać się kluczem do zjednoczenia rozdzielonych od pokoleń plemion. To kolejna historia inspirowana mitologią Pacyfiku, co stanowi duży atut filmu.
Twórcy ponownie z ogromną starannością przedstawiają bogactwo kultury polinezyjskiej, czerpiąc inspirację z ludowych legend oraz wierzeń. Każdy detal w otoczeniu, tradycyjnych tatuażach bohaterów czy ubiorze jest przemyślany, dzięki czemu film kontynuuje misję edukacyjną pierwszej części. Ponadto, w tej odsłonie więcej uwagi poświęcono tradycjom nawigacyjnym, co dodatkowo wzbogaca narrację.

Wizualna uczta
Trudno mieć zarzuty do strony wizualnej. „Vaiana 2” jest olśniająco kolorowa, każdy kadr zachwyca dbałością o detale, a ocean ponownie staje się niemal samodzielnym bohaterem filmu. Widać, że animatorzy wnieśli swoje umiejętności na jeszcze wyższy poziom. Fale, chmury, a nawet każda pojedyncza kropla wody wyglądają oszałamiająco realistycznie, co sprawia, że widz może niemal poczuć powiew morskiego wiatru. Sceny podwodne oraz pejzaże egzotycznych wysp są wręcz hipnotyzujące.
Nie zabrakło również nowych, interesujących lokacji, które nadają historii świeżości. Motofetū, legendarna wyspa, jest ukazana jako mistyczne miejsce, owiane tajemnicą i pełne zapierających dech w piersiach widoków. To dowód na to, że Disney nie traci ręki do imponujących scenerii.
Fabuła – prosta i przewidywalna
Niestety, scenariusz „Vaiany 2” nie jest tak porywający jak w pierwszej części. O ile sam pomysł na historię jest ciekawy, to jego realizacja wydaje się momentami pośpieszna i przewidywalna. Akcja filmu biegnie w ekspresowym tempie, przerywana kolejnymi piosenkami, a kluczowe momenty nie mają należytej dramaturgii. Twórcy początkowo planowali stworzyć serial, co być może tłumaczy brak pogłębionej opowieści.
Dodatkowym problemem jest antagonistyczna postać boga Nalo, który mimo ogromnego potencjału, został potraktowany powierzchownie. W pierwszej „Vaianie” Ta Ka miała wyrazistą motywację i emocjonalną głębię, czego tutaj brakuje. Konflikt między bohaterami wydaje się zbyt schematyczny i pozbawiony emocjonalnej wagi.
Muzyka – polskie piosenki zachwycają
Muzyczna strona animacji wypada solidnie, ale brak w niej magii, jaką w pierwszej części wprowadził Lin-Manuel Miranda. Nowe utwory są przyjemne dla ucha, lecz żaden nie zapada w pamięć na dłużej. Najbardziej rozpoznawalnym kawałkiem jest nowa wersja „Na drodze tej”, ale nawet ona nie dorównuje hitom z poprzedniej odsłony. Nie słychać w nich tej samej emocjonalnej siły, która sprawiała, że „Pół kroku stąd” czy „Błyszczeć” zostawały z widzem na długo.
Co więcej, w przeciwieństwie do pierwszej części, muzyka w „Vaianie 2” pełni bardziej rolę tła, niż kluczowego elementu narracyjnego. W oryginale każda piosenka miała swój cel, wyjaśniała emocje bohaterów i nadawała tempo akcji. Tutaj wydaje się, jakby ścieżka dźwiękowa była dodana nieco na siłę.
Jednak warto podkreślić, że polska wersja muzyczna filmu prezentuje się fantastycznie. Wykonania Nity, Igora Kwiatkowskiego oraz Weroniki Bochat-Piotrowskiej wnoszą mnóstwo emocji i uroku. Każda z tych interpretacji dodaje piosenkom nowego życia i sprawia, że lokalna wersja językowa dorównuje, a momentami nawet przewyższa oryginał. Dzięki temu polscy widzowie mogą cieszyć się wyjątkowym brzmieniem, które na długo zostaje w pamięci.
Genialny polski dubbing
Polski dubbing to jeden z najmocniejszych elementów „Vaiany 2”. Cieszę się, że główni bohaterowie ponownie mówią głosami Weroniki Bochat-Piotrowskiej (Vaiana) oraz Igora Kwiatkowskiego (Maui). Ich interpretacje są pełne życia i oddają charakter postaci w sposób niezwykle autentyczny. To sprawia, że polska wersja filmu jest nie tylko wierna oryginałowi, ale momentami wręcz przewyższa go pod względem emocji i energii. Disney od lat dba o wysoki poziom dubbingu w swoich animacjach, a „Vaiana 2” jest tego najlepszym przykładem.


Postacie – dobrze znane, ale bez rozwoju
Vaiana i Maui ponownie stanowią znakomity duet, ale ich relacja nie przechodzi żadnej ewolucji. Nowe postacie nie wnoszą wiele do historii, a niektóre wydają się wręcz zbędne. Brakuje także wyrazistego antagonisty – bóg Nalo, który stanowi główne zagrożenie, jest jedynie bladym cieniem prawdziwego przeciwnika.
Dodatkowo, zabrakło pogłębienia emocjonalnego bohaterów. Vaiana w „jedynce” dojrzewała i pokonywała swoje wątpliwości, natomiast tutaj pozostaje niemal bez zmian, co sprawia, że historia wydaje się mniej angażująca.
Maui, który w pierwszej części miał mocny rozwój postaci, tym razem nie ma wiele do zaoferowania. Wydaje się, że jego rola została zredukowana do kilku zabawnych scen i wsparcia dla Vaiany, co jest rozczarowujące, biorąc pod uwagę, jak dobrze została skonstruowana jego postać w „jedynce”.
Podsumowanie
„Vaiana 2” to film, który zachwyca wizualnie, ale nie oferuje zbyt wiele pod względem fabularnym. Choć animacja jest na najwyższym poziomie, a sama przygoda potrafi wciągnąć, to historia nie jest tak dobrze skonstruowana jak w pierwszej części. Muzyka, choć ładna, nie dorównuje przebojom oryginału, a bohaterowie nie przechodzą znaczących zmian.
Mimo wszystko, to wciąż solidna animacja Disneya, która z pewnością zapewni dzieciom i fanom pierwszej części dobrą rozrywkę. Nie jest to jednak sequel, który dorównuje lub przewyższa poprzednika. Pozostaje mieć nadzieję, że jeśli powstanie trzecia część, twórcy lepiej wykorzystają potencjał tej pięknej i inspirującej opowieści.
Ocena: 7/10









