#wtonacjirecenzji. Udany mariaż dokumentu i fabuły? Głos Hind Rajab (2025) Kaouther Ben Hani

In Kino, Recenzje

Włączanie do kina fabularnego autentycznych materiałów w formie nagrań lub zdjęć rzeczywistych osób często przybiera charakter naiwnego, sztucznego, leniwego uwiarygodniania przedstawianej historii. Przy okazji czasami wprowadza widownię w błędne przekonanie, iż wydarzenia przedstawione w ramach fabuły mają taki sam status, jak pojawiające się przed napisami końcowymi informacje o dalszych losach faktycznych postaci, które film zaadaptował na swoich głównych bohaterów. W Głosie Hind Rajab – nagrodzonym Srebrnym Lwem na festiwalu w Wenecji i nominowanym do Oscara w kategorii Najlepszy Film Międzynarodowy – sytuacja wygląda nieco inaczej.

            Film bazuje na faktycznych wydarzeniach, jakie miały miejsce 29 stycznia 2024 roku. Wolontariusze Palestyńskiego Czerwonego Półksiężyca otrzymują wówczas informację o dziewczynce uwięzionej w ostrzeliwanym samochodzie w Strefie Gazy. Grupa ratowników próbuje podtrzymać z nią kontakt, jednocześnie starając się jak najszybciej zorganizować pomoc dla osamotnionej, przerażonej, znajdującej się stale w niebezpieczeństwie sześciolatki. Wśród ratowników pojawiają się konflikty i rozbieżne postawy, jednak cały czas wspólnie – pomimo zszarganych nerwów, dramatycznej sytuacji i mnóstwa uciążliwych, biurokratycznych procedur – starają się doprowadzić do bezpiecznego wysłania karetki do uwięzionego w samochodzie dziecka.

Autorskie, ale bez jednolitego stylu autorskiego? Filmy Kaouther Ben Hani

Tunezyjka Kaouther Ben Hania to niezwykle ciekawa reżyserka, która nie zamyka się w jednej wybranej poetyce filmowej – estetyce, gatunku, konwencji itd. Nawet patrząc wyłącznie na jej najsłynniejsze, najbardziej docenione utwory, dostrzegamy mnogość twórczych poszukiwań i różnorodność pomysłów, jakie autorka ma na swoje kino. Jej głośny dramat z elementami thrillera Piękna i bestie (2017) przedstawiał rozgrywającą się w Tunezji w ciągu jednej nocy historię napaści policjantów na młodą studentkę oraz jej walkę o sprawiedliwość. Utwór – nakręcony wyłącznie przy użyciu dziewięciu długich, precyzyjnych master shotów – łączył popis reżyserskiej sprawności i pomysłowości z ostrym, przejmującym komentarzem społecznym, w finale pozostawiając jednak nadzieję na lepsze jutro. Jej późniejszy, pierwszy nominowany do Oscara Człowiek, który sprzedał swoją skórę (2020) – pomimo interesującego tematu uchodźctwa, sztuki oraz ludzkiego uprzedmiotowienia – był znacznie bardziej konwencjonalnie opowiedziany, a fabularnie niekiedy naiwny i nieprzemyślany. Znacznie oryginalniejsze i uznane przez recenzentów były także nominowane do Oscara – tym razem nie w kategorii dla Najlepszego Filmu Międzynarodowego, a Najlepszego Pełnometrażowego Filmu Dokumentalnego – Cztery córki (2023). Ten wstrząsający fabularyzowany dokument wracał do tematów złożonych relacji rodzinnych, przemocy wobec kobiet oraz społeczno-politycznej sytuacji w kraju pochodzenia autorki. Ponadto w kreatywny, ale nieprzekombinowany sposób ukazywał terapeutyczny potencjał kina do przepracowywania bolesnych doświadczeń, co doprowadza do lepszego zrozumienia ludzi i świata zarówno przez docelową widownię filmu, jak również same ekranowe bohaterki. Ponoć to właśnie w trakcie kampanii oscarowej Czterech córek Ben Hania usłyszała rzeczywiste nagranie dziewczynki wołającej o pomoc w Strefie Gazy, porzucając dotychczasowe plany twórcze i koncentrując się wyłącznie na Głosie Hind Rajab.

fot.materiały prasowe

Trudno doszukać się też stałego zestawu tematów, wśród których porusza się reżyserka. Choć motyw konfliktu „jednostka vs reżim” oraz poszukiwania wolności i godności są – w mniejszym lub większym natężeniu – obecne w każdym z przywołanych powyżej filmów, to czymś dostrzegalnym w każdym z jej utworów jest bez wątpienia pewna dosłowność, zdecydowanie w wyrażaniu autorskiego stanowiska w danej sprawie. Oglądając jej utwory nikt nie ma wątpliwości co do opinii ich twórcy odnośnie przedstawianego zjawiska, postawy czy zachowania. Nie ma także kłopotów z rozpoznaniem, kto według autorki jest ofiarą, a kto oprawcą – kto zasługuje na empatię i gloryfikację, a kto na odrazę i potępienie. Taka oczywistość, jednoznaczność oceny może razić niektórych odbiorów, jednak pomimo tego reżyserce często udaje się ukazać poszczególne postacie oraz otaczające je patologie w przekonujący, wiarygodny, intensywny emocjonalnie sposób.

Kino pomiędzy dokumentalizmem a filmem fabularnym – czyli jednak można?

Nie inaczej prezentuje się postawa autorki w Głosie Hind Rajab, gdzie palestyńscy ratownicy muszą się skonfrontować z potężną machiną biurokratyczną uniemożliwiającą pomoc wspomnianej dziewczynce, a także z nieuczciwością ze strony izraelskiej armii. Ich dylematy są odpowiednio fabularnie podprowadzone, a wzajemne konflikty niewymuszone, wynikające z rozbieżnych pozycji, temperamentów i doświadczeń – zarówno tych dotyczących kontaktów z uwięzioną z Strefie Gazy dziewczynką, jak i całości dotychczasowych wojennych przeżyć. Ben Hania świetnie operuje też rytmem opowiadania, dzięki czemu znajduje miejsce na momenty spadku tempa, pozwalające wyeksponować emocje bohaterów – ich niemoc, poczucie beznadziei, koszmar nieustannego wyczekiwania.

W swojej najnowszej produkcji autorka Czterech córek sięga po konwencję kina paradokumentalnego (niemal cały film został nakręcony kamerą „z ręki”), wtapiając w tkankę filmu autentyczne nagrania z wydarzeń 2024 roku, głównie zaś z rozmów Hind Rajab z ratownikami Palestyńskiego Czerwonego Półksiężyca. Informacja o ich zawarciu w filmie zostaje zamieszczona już na samym początku, a niemal każdy moment ich użycia jest wyraźnie zaakcentowany. Mimo to, dzięki wspomnianej paradokumentalnej poetyce oraz umiejętnemu włączeniu nagrań do rozmów postaci, większość wykorzystanych materiałów zostaje zawarta w opowieści w sposób przekonujący, skutecznie podbijający jej realizm i siłę emocjonalną. Drobne zgrzyty w segmentach z ich użyciem – burzące spójność świata przedstawionego i rażące sztucznością – pojawiają się może dwukrotnie na przestrzeni seansu. Finalnie Ben Hani udaje się tutaj skutecznie, odważnie, z szacunkiem dla uczestników adaptowanych wydarzeń pożenić ze sobą dokument i fabułę.

fot.materiały prasowe

Trudno też posądzać reżyserkę o szantaż emocjonalny. Cała historia jest tu ukazana z perspektywy biura ratowników – bez bezpośrednio ukazanych scen wojennej pożogi, jedynie z dźwiękami strzałów, jakie dobiegają niekiedy z telefonu dziewczynki. Brak tu epatowania brutalnością (SPOILER!: końcowe fragmenty nagrań z ofiarami ostrzelanego samochodu Hind Rajab zostają zamazane), a przez WIĘKSZOŚĆ filmu twórcy unikają tanich emocjonalnych chwytów. Finalnie utwór nie jest też nakierowany wyłącznie na wywołanie empatii, oddanie hołdu i sprawiedliwości Hind Rajab oraz wszystkim jej ratownikom. Ma on także oddać pewne uniwersalne ludzkie doświadczenia – koszmar osamotnienia dziecka w obliczu wojennego chaosu, przypadkowość ludzkiego życia, bezsilność w konfrontacji z dysfunkcyjnym systemem procedur, ograniczeń, regulacji.

Jak zapamiętamy Głos Hind Rajab?

Film jest i z całą pewnością będzie włączany w dyskusje polityczne na temat sytuacji w Strefie Gazy, a sama autorka otwarcie daje wyraz swoim poglądom na temat poszczególnych stron konfliktu – zarówno poprzez swój najnowszy film, jak i wypowiedzi w wywiadach udzielanych przy okazji jego premiery. Faktycznie istotne jest to, aby ukazywana historia – jakkolwiek poruszająca – nie przesłoniła pełnego obrazu złożoności izraelsko-palestyńskich relacji oraz nie stanowiła wyłącznego źródła wiedzy na temat napięć i sporów w tamtych rejonach. Dlatego warto skupić się na tym, co w Głosie Hind Rajab wydaje się mimo wszystko najważniejsze, czyli widoczne tu ponadczasowe ludzkie doznania, emocje i problemy. Prawdopodobnie jako taki będzie on pamiętany za 10 lat – czyli w momencie, w którym ponoć doradzano Ben Hani dopiero rozpocząć produkcję filmu. Może też dodatkowo uświadomić oraz uwrażliwić widza z naszego rodzimego obszaru geograficznego na temat odległych od nas realnych tragedii, z których my także możemy wynieść jakąś lekcję. Ponadto jest to też rzadki w kinie przykład efektywnego, kreatywnego połączenia kina fabularnego z dokumentem – próbującego wyrazić coś prawdziwego, ale przy transparentnym odgraniczaniu fikcyjnego od autentycznego.

Źródła wypowiedzi autorki filmu, z których skorzystałem pisząc artykuł:

https://dzieje.pl/wiadomosci/kaouther-ben-hania-glos-hind-rajab-wzial-sie-z-poczucia-bezradnosci

https://www.nowehoryzonty.pl/film/glos-hind-rajab

Join Our Newsletter!

Love Daynight? We love to tell you about our new stuff. Subscribe to newsletter!

You may also read!

ROBBIE WILLIAMS ROZGRZEJE OSTRAVĘ. FESTIWAL COLOURS OF OSTRAVA OGŁASZA PIERWSZĄ GWIAZDĘ EDYCJI 2027

Brytyjski wokalista, muzyk i jeden z największych showmanów swojego pokolenia wystąpi w środę 21 lipca 2027 roku na terenie

Read More...

„Czarownice z Salem” Arthura Millera na Dużej Scenie Teatru Polskiego w Warszawie

eatr Polski im. Arnolda Szyfmana w Warszawie zaprasza na premierę „Czarownic z Salem” Arthura Millera w reżyserii Tomasza Fryzeła.

Read More...

160 MINUT ADRENALINY. RECENZENCI ZACHWYCENI „WITAJCIE W HOPE”. FILM W KINACH OD 30 PAŹDZIERNIKA

160 minut, gigantyczna skala i kino, które najlepiej oglądać na wielkim ekranie. „Witajcie w Hope” po premierze w Cannes

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu