#wtonacjirecenzji: „To wiem na pewno”, czyli dlaczego warto obejrzeć ten film

In DVD i Blu-ray, Kino, Recenzje

Nieszablonowa opowieść o braciach, która opowiada o tym, że nie wolno lekceważyć tych, których się kocha. Nawet wtedy, kiedy przytrafia się nam i im tyle złego, co nie przydarzy się innym rodzinom przez wiele pokoleń. „To wiem na pewno” stanowi jednocześnie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego warto bliżej zapoznać się z tą produkcją filmową.

fot. Galapagos Films

O czym opowiada fabuła?

Ekranizacja bestsellerowej powieści Wally’ego Lamba przedstawia historię braci bliźniaków. Jednocześnie opowiada o rodzinie, chorobie psychicznej i tożsamości, prezentując historię jednocześnie z dwu różnych perspektyw. Dominicka i Thomasa Birdseyów poznajemy w 1990 roku, kiedy to znajdują się w wieku średnim. Choć w poruszającym serialu HBO częściej spotykamy się z patrzeniem na ich losy z perspektywy Dominicka, tak nie można koncentrować się wyłącznie na niej. Dzięki retrospekcjom do okresu dorastania stajemy się świadkami powstawania sagi o zdradzie, poświęceniu, przebaczeniu i zrozumieniu, że nie ma takiej siły, która byłaby silniejsza od miłości do najbliższych nam osób. Interesujące jest, że dzięki tej produkcji przekonujemy się, że nawet uczucie względem żony może być mniejsze, niż wobec brata bliźniaka. Nawet wtedy, kiedy wszyscy wokół przekonują, że brat zmaga się z problemami natury psychicznej i powinno się go zostawić pod opieką specjalistów.

fot. Galapagos Films

Z czym się spotkamy, poznając „To wiem na pewno”?

Thomas, który cierpi na schizofrenię paranoidalną, już w pierwszym odcinku obcina sobie dłoń, cytując Biblię, na oczach wszystkich gości i pracowników biblioteki. W rezultacie tego zdarzenia trafia do zakładu dla cierpiących na choroby umysłowe. Z kolei jego brat Dominick stara się doprowadzić do rozwiązania zagadki, dlaczego uwięziono Thomasa właśnie w tym miejscu, a także stara się doprowadzić do jego uwolnienia. Z biegiem fabuły Dominick wchodzi w bliższą znajomość z jedną z terapeutek Thomasa i dzięki niej rozpoczyna terapię. Jednocześnie wraz z nią stara się dowiedzieć, dlaczego historia jego dziadka bezpośrednio rzutuje na jego dzisiejsze życie i podejmowane wybory. Jak się okazuje, historia rodu dzięki naszym przodkom może na nas wpływać w znaczącym stopniu, nawet jeżeli wychodzimy z założenia, że „to niemożliwe”. Jak mawia tytuł powieści i jej ekranizacji, wiemy na pewno, że dzięki temu nic nie jest niemożliwe; tylko na takie z pozoru się wydaje…

fot. Galapagos Films

Saga klątwą rodu?

W serialu produkcji HBO, która jest dostępna na DVD dzięki Galapagos Films, wydarzenia sprzed dwóch dekad przeplatają się na zmianę ze współczesnymi, dzięki czemu otrzymujemy podaną historię w taki sposób, jakby głosiła ona, że nad tą rodziną ciąży klątwa. Dominick wychodzi z założenia, że życie mu stale ucieka i stopniowo traci wszystkich bliskich. Sądzi, że na wzór biblijnego Hioba, jest zmuszany do znoszenia kolejnych niepowodzeń i choć nie zgadza się na te dramaty, tak nie potrafi nic na nie zaradzić. Terapeutka przekonuje go, że wyolbrzymia problemy, z jakimi się spotyka, jednak nie dopuszcza do siebie jej opinii. Słucha, lecz jej nie słyszy… Mark Ruffalo udowodnił, jak wspomniana kwestia jest szalenie istotna i, w jak znaczącym stopniu wpływa na nasze życie. Mówiąc o aktorze trzykrotnie nominowanym do Oscara, należy przyznać, że w obu głównych rolach wykazał się geniuszem i naturalną umiejętnością wcielenia się w każdą postać. Udowodnił, że potrafi stworzyć bardzo skomplikowane i niejednoznaczne postaci, nawet wtedy, kiedy to na nim ciąży prowadzenie historii z dwu głównych perspektyw.

fot. Galapagos Films

Co o „To wiem na pewno” sądzą krytycy filmowi?

Uznają oni, pod czym się podpisuję, że w tej produkcji genialne jest nie tylko to, czego dokonał Mark Ruffalo. Bardzo udanie powrócił do świata kina Derek Cianfrance, który odpowiada za reżyserię wspominanej ekranizacji. Należy oddać, że „To wiem na pewno” jest dziełem znacznie przewyższające poziomem jego ostatnie produkcje, tj. antyromans zatytułowany „Blue Valentine” oraz dwa poprzednie filmy, czyli „Drugie oblicze” i „Światło między oceanami”. Zgadzam się z krytykami filmowymi w tej kwestii, że dzięki dłuższej formie, wydaje się, jakoby Cianfrance mógł swobodniej się „wypowiedzieć”. Dzięki temu jest to kolejny przykład, który udowadnia, dlaczego mini seriale, zamknięte w jednej serii, zyskują stale rosnącą popularność w ostatnim czasie. Jednak nie zgadzam się z innymi krytykami filmowymi, którzy negują to dzieło, uzasadniając, że jest w niej za dużo mrocznych tematów. Pojawiały się również głosy na temat tego, że przez tę produkcję można wpaść co najmniej w melancholijny stan. Jednakże to nie oskarżenie względem tego dzieła, a podkreślenie magii w niej zaklętej.

fot. Galapagos Films

Jaka jest moja opinia na temat „To wiem na pewno”?

Według mnie jest tu nietuzinkowa produkcja, której nie wolno obejrzeć. W czasie seansu nie wolno również poświęcać się innym zajęciom, a także siadać do niego na zasadzie: „mam wolniejszą chwilę”. To wymagające dzieło nie tylko uczy, ale również demonstruje, jak istotne są relacje międzyludzkie. Nawet z tymi, którzy żyli np. dwie dekady temu i zostawiają po sobie pamiętnik… W takim przypadku, jaką wystawiam notę temu serialowi? Uważam, że zdecydowanie zasługuje ono na ocenę dziewięć i pół w dziesięciopunktowej skali. Jednak zaznaczam, że po seansie odbiorca przeżyje nie tylko katharsis, ale również głębsze zastanowienie się nad sensem życia, i to nie tylko swoim…

Join Our Newsletter!

Love Daynight? We love to tell you about our new stuff. Subscribe to newsletter!

You may also read!

#wtonacjirozmowy: Anna Krystaszek: Klucz do wydania powieści? Trzeba pisać codziennie

– Oczywiste jest, że nieco się obawiam negatywnych opinii. Jednak jest pewnie powiedzenie, że tylko głupiec się nie boi.

Read More...

#wtonacjipromocji: „Informacja zwrotna”, czyli w zasadzie, jaką się okaże?

Jakub Żulczyk to autor, którego nie trzeba przedstawiać. Świadczy o tym popularność i rozpoznawalność, jaką zyskał dzięki nieszablonowym publikacjom

Read More...

#wtonacjipromocji: „Tokio vice”, czyli czas odkryć brutalną twarz Japonii!

Tym razem w serii #wtonacjipromocji prezentujemy Wam publikację Jake’a Adelsteina. Prawdą jest, że została wydana w 2009 roku, lecz

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu