Ziemia obiecana (1974) Andrzeja Wajdy – czym tu się zachwycać?

In Kino

W filmoznawstwie i wielu innych naukach humanistycznych –­­­ bądź, według obecnego nazewnictwa, naukach o sztuce – trudno o tak wymierne, empirycznie weryfikowalne osądy   i stwierdzenia, co w naukach matematyczno-przyrodniczych. Trudno jednak podważyć pewne powszechnie rozpoznawalne cechy danych filmów oraz zyskany przez nie status.

Dotyczy  to między innymi Ziemi obiecanej (1974) Andrzeja Wajdy, stanowiącej nie tylko opus magnum jej autora, ale też cieszącej się mianem największego arcydzieła rodzimej kinematografii. Jej obecną rangę potwierdza choćby pierwsze miejsce w organizowanym przez Muzeum Kinematografii w Łodzi rankingu najlepszych polskich filmów wszechczasów „12 filmów na 120-lecie kina” (przy drastycznej różnicy w liczbie głosów oddanych na dzieło Wajdy a plasujący się tuż za nim Rękopis znaleziony w Saragossie Wojciecha Jerzego Hasa) oraz włączenie filmu przez samego Martina Scorsese do retrospektywy „Martin Scorsese Presents: Masterpieces of Polish Cinema” („Martin Scorsese prezentuje: arcydzieła kina polskiego”). Jakie są zatem przyczyny rozciągającego się poza granice Polski sukcesu Ziemi obiecanej i czemu warto wracać do obchodzącej w tym roku 50. urodziny adaptacji powieści Władysława Reymonta, ukazującej losy trójki przyjaciół – Polaka Karola Borowieckiego (Daniel Olbrychski), Niemca Maksa Bauma (Andrzej Seweryn) i Żyda Moryca Welta (Wojciech Pszoniak) – dążących do założenia wspólnego biznesu w realiach XIX-wiecznej, kapitalistycznej Łodzi?

Perfekcja rzemiosła

            Choć może wydawać się to banalne i na pozór mało wyróżniające film Wajdy, to właśnie sposób jego realizacji stanowi prawdopodobnie najważniejszy powód, dla którego po niemal 50 latach od premiery wciąż robi on tak ogromne wrażenie na szeroko pojętych ludziach kina, jak i tzw. „zwykłych widzach”. Wyjątkowość nie tyle samej opowieści zawartej w Ziemi obiecanej, a jej atrakcyjnego – zwłaszcza z punktu widzenia rodzimej publiczności – opowiedzenia, akcentował niedługo po premierze nawet sam autor:

             Naprawdę widzom w tym filmie spodobała się najbardziej sama realizacja – energia aktorów, wyrazistość scenerii, gwałtowność akcji. Myślę, że widz poczuł patriotyczną satysfakcję, że umiemy i możemy w Polsce zrobić taki „amerykański” film – tak jakby chciał, żebyśmy umieli wyprodukować porządny angielski zamek do drzwi, czy niemiecki samochód.

(Lubelski, 1997)

            Poza dynamicznym tempem, olbrzymim rozmachem inscenizacyjnym i dopracowaniem sfery wizualnej, warto zatrzymać się na chwilę przy wspomnianych przez Wajdę aktorach. Ziemia obiecana to w końcu nie tylko wybitne role pierwszoplanowe Wojciecha Pszoniaka czy Daniela Olbrychskiego, ale też szereg zapadających w pamięć skromnych, epizodycznych ról – zwłaszcza Piotra Fronczewskiego jako Horna, Stanisława Igara jako prezesa Grünspana oraz Andrzeja Szalawskiego w roli niemieckiego „herszta złodziejów łódzkich”, fabrykanta Bucholtza. Godna przypomnienia jest także dwukrotnie (!) nagrodzona na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych muzyka Wojciecha Kilara, dookreślająca charakter filmowych lokalizacji i pomagająca wydobyć tak istotny w utworze kontrast pomiędzy pięknym, wyidealizowanym dworkiem szlacheckim a brzydką, antypatyczną przestrzenią kapitalistycznej Łodzi.

Tematyka na czasie

            Film Wajdy, choć osadzony w pewnych konkretnych realiach, pozwala się odczytywać przy pomocy wielu kluczy interpretacyjnych – odnoszących się zarówno do epoki jego powstania, jak również naszego „tu i teraz”. Skoncentrujmy się zatem na tym, dlaczego dla dzisiejszego widza problematyka poruszana w Ziemi obiecanej może być frapująca i godna uwagi.

            Po pierwsze, prezentowana opowieść dotyka wielu problemów o charakterze na wskroś uniwersalnym. Konfrontacja różnych systemów wartości, „dobry interes” kontra dobro drugiego człowieka, duchowe wykorzenienie z ideałów młodości – to kwestie objawiające się wszędzie, niezależnie od epoki czy szerokości geograficznej. Dotyczy to również tych zjawisk i relacji międzyludzkich, które stanowią jeden z elementów „ocieplających” wizerunki głównych bohaterów oraz społeczności filmowego miasta-molocha. Chodzi tu przede wszystkim o lojalność i przyjaźń pomiędzy trzema młodymi mężczyznami – autentyczną, bo zdolną przetrwać liczne próby, na jakie zostaje wystawiona.  

            Po drugie, warto zwrócić uwagę na te poruszane w Ziemi… zagadnienia, które wydają się zadziwiająco bliskie naszej obecnej rzeczywistości. Można do nich zaliczyć chociażby obrazowany w filmie brutalny, pozbawiony reguł „wyścig szczurów” – wpływający autodestrukcyjnie na samych jego uczestników, jak również wyrządzający krzywdę osobom trzecim. Losy postaci takich jak Karol Borowiecki czy Horn można także swobodnie przyrównać do zdehumanizowanego życia korporacyjnego, gdzie nie ma ludzi, a tylko wspominane przez bohatera Olbrychskiego „miliony kółek”. Zaś w momencie konfrontacji pomiędzy jednostką a firmą, zwycięstwo tej drugiej jest praktycznie nieuniknione, niezależnie od racji obu stron.

Adaptacja w stylu Wajdy

            Mniej oczywistą, jednak niezwykle istotną, przyczyną sukcesu artystycznego Ziemi obiecanej jest także podejście Wajdy do adaptowanej tu przez niego materii literackiej. Dość powiedzieć, że w swoich najbardziej cenionych adaptacjach, jak Popiół i diament (1958) czy Wesele (1972), decydował się on na coś bardzo podobnego, jak przy omawianym utworze. Jego celem nie było przeniesienie literatury na ekran z jak największą zgodnością z fabułą, tonem, kompozycją lub wydźwiękiem adaptowanego dzieła, a jego twórcze przetworzenie na potrzeby realizacji osobnego, autorskiego obrazu filmowego – ze zaktualizowaną treścią, indywidualnym stylem i rozwiązaniami pozwalającymi jak najpełniej wykorzystać potencjał możliwości kina. Choć jest to rozległy temat, w przypadku Ziemi… szczególnie warto zwrócić uwagę na wspomniane jako ostatnie, pomysłowe „ufilmowienie” przez Wajdę tekstu Reymonta. Jego przykłady można odnaleźć miedzy innymi w częstym użyciu przez autora dynamicznych ujęć mobilną kamerą, kreatywnych zabiegach montażowych (fałszywa modlitwa Polaka, Niemca i Żyda z początku filmu) i efektownym użyciu filmowych zbliżeń.

Do wszystkiego i dla każdego

            Ziemi obiecanej nie należy oglądać dlatego „bo wypada znać taki klasyk” i „wstyd tego nie znać”. Chociaż jej treść pozwala lepiej zrozumieć pewne uniwersalne kwestie i procesy, nie trzeba też koniecznie traktować jej jako narzędzie edukacji czy pretekst do filozoficznej dyskusji. Przedstawione powyżej walory arcydzieła Wajdy – będące zarazem przyczynami jego wyjątkowego fenomenu – pokazują, że do dzisiaj jest to przede wszystkim przyjemny, satysfakcjonujący film, zdolny ukontentować zarówno osoby poszukujące w nim źródła refleksji, jak i widzów ceniących kino za te doznania estetyczne, których nie jest w stanie zaoferować żadna inna sztuka.

Źródła:

12 filmów na 120-lecie kina, https://muzeumkinematografii.pl/12-filmow-na-120-lecie-kina/ [dostęp: 15.02.2024].

– Lubelski Tadeusz, Dwie ziemie jałowe:1898 i 1974, „Kwartalnik Filmowy” 1997, nr 18,  s. 118-128.

– Lubelski Tadeusz, Historia kina polskiego 1895-2014, Kraków: UNIVERSITAS, 2015.

Ziemia obiecana, dr hab. Krzysztof Kornacki, prof  nadzw. UG, Gdańsk 2019, https://www.youtube.com/watch?v=oSxGuJRPJek [dostęp: 30.05.2024].



Join Our Newsletter!

Love Daynight? We love to tell you about our new stuff. Subscribe to newsletter!

You may also read!

Troll z Bornholmu rusza na wielką przygodę. „Kręciołek” od 21 sierpnia w kinach

Co może się wydarzyć, gdy ciekawski troll po raz pierwszy opuści bezpieczny podziemny świat? „Kręciołek” to pełna humoru, magii

Read More...

#wtonacjirecenzji. „Diabeł ubiera się u Prady 2”. Miranda Priestly wraca, ale dziś nawet diabeł musi bać się algorytmów.

Dwadzieścia lat po premierze filmu, który uczynił z Mirandy Priestly jedną z największych ikon współczesnego kina, drzwi redakcji „Runway”

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu