Czy opowieści sprzed tysięcy lat mogą być drogowskazem w świecie pełnym niepokoju, nadmiaru bodźców i ciągłej pogoni za sensem? Andrzej Dańkowski — lekarz, pasjonat filozofii i historii — twierdzi, że tak. W książce „Księgi mądrości” prowadzi nas przez wszystkie 73 księgi Pisma Świętego, pokazując, jak biblijne historie rezonują z psychologią, etyką i codziennymi wyborami współczesnego człowieka. Bez dogmatycznego tonu, bez teologicznego żargonu — za to z pasją i jasnym przesłaniem, że mądrość Biblii jest dla każdego, niezależnie od wiary.
W naszym wywiadzie autor zdradza, dlaczego po latach wrócił do lektury Pisma Świętego, jak przekłada dawne teksty na język dzisiejszych problemów oraz gdzie szukać uniwersalnych wartości w epoce sporów światopoglądowych. Rozmawiamy o granicy między wiarą a wiedzą, o sile narracji i o tym, co przeoczyłby czytelnik, traktując Biblię wyłącznie jako zabytkowy tekst religijny.
Zapraszamy do przeczytania rozmowy, która może przewietrzyć Twoje spojrzenie na jedną z najstarszych ksiąg świata i podsunąć nowe odpowiedzi na najbliższe sercu pytania.
Co skłoniło Pana do napisania Księgi mądrości?
Chęć dokładnego poznania Pisma świętego i realiów historycznych tamtych czasów. To był pierwszy etap. Wtedy, kilka lat temu nie myślałem jeszcze o napisaniu książki. Pierwszym etapem były notatki, które sporządzałem studiując Biblię. Następnym krokiem było przeniesienie wszystkich adnotacji na komputer. Patrząc na strony zgromadzonej wiedzy i własnych przemyśleń, pomyślałem, że szkoda by było, gdyby to wszystko, cała moja praca poszły w zapomnienie, zaginęły. Wtedy zrozumiałem, że warto wydać książkę.
Jaką lukę chciał Pan wypełnić tą książką – czego Pana zdaniem brakowało we współczesnych interpretacjach historii biblijnych?
Jak przebiegał proces selekcji opowieści i postaci biblijnych, które znalazły się w książce?
Zaczynając ten projekt nie zastanawiałem się nad tym. Przede wszystkim moim pragnieniem była chęć przybliżenia Biblii tym, którzy jej nie znali. Moja analiza miała być inna, bez patosu, dewocji. Próbowałem na w większości znane wydarzenia spojrzeć ludzkim okiem. Teologię pozostawiam Kościołowi. Czytają kolejne księgi bardzo szybko uświadomiłem sobie, że zbyt powierzchownie podchodzimy tej lektury. Chciałem to zmienić, wyłowić swego rodzaju perełki, zwłaszcza te, które mogą być przydatne w codziennym zmaganiu się z przeciwnościami losu.
Czy zależało Panu bardziej na wiernym oddaniu wydarzeń opisanych w Biblii, czy na ich interpretacji przez pryzmat współczesności i osobistej refleksji?
Chciałem poznać głębiej Biblię i przybliżyć ją innym. Dlatego w pierwszej kolejności pragnąłem przekazać fakty historyczne, przekazać wydarzenia takimi, jakie były. Poznawszy fakty, pochyliłem się nad nimi, rozważając co miałyby znaczyć, jakie jest ich przesłanie. Wtedy uderzyła mnie uniwersalność nauk biblijnych. Aktualne tysiące lat temu, tak samo na czasie dzisiaj. Ludzka natura, nasze psychologiczne DNA jest niezmienne niezależnie od czasów w jakich przyszło nam żyć, niezależnie od naszej narodowości, religii. Każdy może znaleźć coś, co do niego przemówi, podtrzyma na duchu, doda siły, aby w życiu iść do przodu. Biblia uczy nas, że mądrość jest wszędzie wokół nas, każdy ją znajdzie, o ile szuka usilnie.
Forma książki – opowieść, refleksja, przewodnik – jest bardzo uniwersalna. Jaką rolę odgrywa w niej narracja?
Moją intencją było przekazanie jak największej ilości informacji w łatwym do przyswojenia formacie. Pokazanie jakie było podłoże opisywanych wydarzeń, na przykład, dlaczego Jezus powiedział „zmusza cię kto iść milę, idź dwie”. Na koniec zawsze wyszukiwałem ciekawych historii, cytatów, myśli przewodnich, które są jak najbardziej aktualne w dzisiejszych czasach. To tu wkraczałem z własną narracją, próbując wyłuskać perełki starożytnej mądrości życiowej.
Bohaterowie Biblii nie byli doskonali. Dlaczego to właśnie ich niedoskonałości są tak ważne w kontekście przesłania książki?
Bohaterowie nie byli doskonali. Ale byli odważni, nawet porywczy, a przede wszystkim o głębokiej wierze, niezachwianej pewności w zwycięstwo i sukces. Jeżeli uważnie przeanalizujemy Pismo święte, to zauważymy, że większość cudów miała miejsce nie wtedy, kiedy któryś z bohaterów zamykał się w domu i gorliwie się modlił. Większość cudów i dramatycznych sukcesów była wynikiem nie tyle modlitwy, ile wiary w sukces połączonej z akcją. Poprzez Abrahama, Józefa, Davida, Izajasza Bóg dokonywał rzeczy wielkich. Wielkie czyny wymagały wielkich ludzi. A tacy zazwyczaj nie są „święci”. Na ten aspekt chciałem zwrócić uwagę. Na fakt, że aby stał się cud, Bóg potrzebuje naszej pomocy, naszej wiary w cud. To my musimy wykonać ten pierwszy krok, który pozwoli Bogu dokonać tego cudu. O tym nauczał Jezus, kiedy wielokrotnie powtarzał: „twoja wiara cię uzdrowiła”. Innym doskonałym przykładem jest sytuacja, kiedy naród Izraelski pod wodzą Jozuego miał przejść przez rzekę Jordan. Bóg im obiecał, że wody Jordanu się rozstąpią. I tak też się stało, ale dopiero wtedy, kiedy Izraelici weszli do wody. Wykonali ten pierwszy krok, okazali wiarę w cud i dlatego ten cud się zdarzył.
Jakie uniwersalne lekcje – moralne, duchowe, egzystencjalne – wypływają według Pana z historii przedstawionych w książce?
Po pierwsze wszyscy byliśmy i jesteśmy w gruncie rzeczy tacy sami. Motywy które popychają nas do czynu dzisiaj są identyczne z tymi, którymi kierowali się bohaterowie biblijni. Zmieniają się obyczaje, kultura, wykształcenie, zamożność. Natura ludzka pozostaje ta sama. Drugie przesłanie to to, że warto być dobrym, uczciwym człowiekiem. Dobro zawsze, choć nieraz po latach prowadzi ku dobru. Ktoś w niebie prowadzi księgowość i w którymś momencie zbalansuje nasze zyski i straty. Na każdej niemal stronie znajdujemy przykłady ludzi czynu, ludzi ogromnej wiary w sukces. Bez wiary w sukces, nie ma sukcesu. Osobiście uważam, że jest to najważniejsze nie teologiczne przesłanie Biblii. Najbardziej egzystencjalne.
Czy uważa Pan, że przesłania zawarte w starożytnych opowieściach mogą być odpowiedzią na kryzys tożsamości i wartości, z jakim zmaga się współczesny świat?
Absolutnie tak. Nic się nie zmieniło i zapewne nic się nie zmieni przez następne tysiąc lat. Biblia uczy nas pokory, zejścia z piedestału, zapewnia nas, że wszystko będzie dobrze, o ile mamy wiarę. Ustawia priorytety życia we właściwej kolejności – „jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko inne będzie na właściwym miejscu”.
Na ile Księga mądrości jest dla Pana osobistym świadectwem wiary, a na ile uniwersalnym zapisem ludzkich poszukiwań sensu?
Bardziej jednak poszukiwaniem głębszego sensu życia. Największym świadectwem mojej wiary było to, że zapragnąłem poznać Biblię, że przeczytałem ją wielokrotnie. Tak szczegółowe wejście w temat uruchamiało reakcję łańcuchową, kiedy odpowiedź na jedne pytanie odnośnie jakiegoś wydarzenia biblijnego, skutkowało pojawieniem się następnej niejasności i następnej. To była wielka chęć poznania prawdy, poznania faktów historycznych. A poprzez pryzmat odkrywanej wiedzy oczywiście nasuwały się pytania o szeroko rozumiany sens. Sens i znaczenie tamtych wydarzeń w odniesieniu do naszych problemów. Najważniejsze było przykłady niezłomności bohaterów, ich niezachwiana wiara w sukces. A co mnie najbardziej rzuciło na kolana, świadomość, że każde wydarzenie, każde słowo w Biblii mają bardzo głęboki sens.
Jaką relację chciałby Pan zbudować z czytelnikiem?
Przede wszystkim pragnąłbym zachęcić wszystkich do czytani Pisma świętego. Wszystkich, nie tylko tych chodzących do kościoła. Aby je poznać bliżej, z czasem wejść głęboko w opisywanie sytuacje. Zwolnić czytając, przeanalizować każde słowo. Wtedy dopiero ukazuje się inny świat, jak byśmy czytali zupełnie inną książkę. Czytania w kościele wydają się zbyt krótkie, aby można było zrozumieć ich prawdziwe przesłanie.
Jak reagują czytelnicy? Czy zdarzyły się historie, które szczególnie Pana poruszyły?
Książka dopiero się ukazała. Nie dotarły do mnie jeszcze żadne komentarze.
Czy planuje Pan kontynuację tej duchowej podróży literackiej?
Chodzą mi po głowie różne pomysły, ale żadnych konkretów jeszcze nie mogę podać. Ciągle jestem skoncentrowany na „Księgach Mądrości”.
Na koniec: jakie jedno przesłanie chciałby Pan zostawić każdemu, kto sięgnie po Księgę mądrości? Co według Pana naprawdę znaczy „żyć mądrze” – dziś?
Można by zacytować Pismo i po prostu stwierdzić, że „podstawą wiedzy jest „bojaźń Pańska”. Prawdziwej mądrości na próżno szukać w wykształceniu. Warto pamiętać o skromności i nie zapędzać się we własnych osądach. Tu również prosi się o cytat. Tym razem z Sokratesa. Jego życiowe motto: „wiem, że nic nie wiem” Żyć mądrze to pamiętać o tych dwu prawdach. Żyć mądrze to unikać powierzchownych osądów, a przeciwnie – zawsze głęboko analizować każdą sytuacje, intencje i postępowanie innych osób w sposób dialektyczny. Tego także uczy nas Biblia. Trzeba ją czytać ze skupieniem, powoli. Tylko wtedy dotrą do nas głębokie przesłania wszystkich opowieści biblijnych, czy mądrości zawartych w księgach dydaktycznych, jak na przykład Księga Przysłów







