Niepozorne kino, które autentycznie zmienia – Super Happy Forever (2024, reż. Kohei Igarashi)

In Kino

Skromny film Kohei Igarashiego Super Happy Forever jest jedną z najbardziej zaskakujących perełek tegorocznego 25. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego BNP Paribas Nowe Horyzonty. Wyjątkowo kameralny obraz mało znanego reżysera ujmuje precyzją scenariusza, autentyzmem gry aktorskiej, a także prostotą i powściągliwością w mówieniu o ludzkich stanach emocjonalnych oraz uniwersalnych tematach, przekraczających wszelkie bariery kulturowe, geograficzne czy narodowościowe.

W pierwszych minutach filmu zostaje nam przedstawiona postać Sano (Hiroki Sano) – młodego mężczyzny, który wraz ze swoim przyjacielem Miyatą (Yoshinori Miyata) przebywa w nadmorskim, eleganckim hotelu. Główny bohater wydaje się przygnębiony, apatyczny i w dużej mierze zobojętniały na swoje otoczenie, zaś jego towarzysz nieudolnie próbuje wyrwać go z obecnego stanu. Już na tym etapie autor zawiera w obrębie kadrów oraz w lakonicznych dialogach pewne tropy i zagadki, na których wyjaśnienie przyjdzie nam jeszcze poczekać. Czemu bohaterowie wybrali pokój numer 819? Dlaczego Sano zwraca szczególną uwagę na leżący w pomieszczeniu długopis? Z jakiego powodu poszukuje on czerwonej czapki z daszkiem, którą ponoć zgubił w hotelu podczas wizyty 5 lat temu?

Odpowiedzi na większość z tych tajemnic udzieli dopiero długa retrospekcja następująca mniej więcej w połowie utworu, podczas której cofamy się w czasie o wspomniane 5 lat, aby poznać początek relacji Sano z jego niedawno zmarłą we śnie żoną Nagi (Nairu Yamamoto), poznaną wówczas w tym samym hotelu. W tej części filmu to ona znajduje się w centrum opowieści, a wraz z obserwacją zabawnych, czułych interakcji bohaterów, stopniowo zaczynamy dostrzegać znaczenie pojawiających się wcześniej rekwizytów, miejsc, słów i lejtmotywów – jak odnosząca się do losów postaci piosenka Beyond the Sea Bobby’ego Darina lub przywołana już tandetna czapka z przydrożnego straganu, której czerwień wyraźnie wybija się na tle błękitu morza, mroku nocy czy ciemnych włosów Nagi. Samo przejście do retrospekcji zostaje wprowadzone wyjątkowo subtelnie, niewyraźnie, jakby bez wychodzenia z bieżącej płaszczyzny czasowej. Takie rozwiązanie wprowadza widza w chwilową konfuzję, sugerując zarazem niesłabnącą bliskość przeszłości z teraźniejszością, ciągłą żywotność wspomnień i minionych wydarzeń. Oglądanie pełnej wdzięku, energicznej, zabawnej bohaterki ze świadomością jej nieodległej śmierci oraz de facto nieobecności podbija też ładunek emocjonalny filmu, podkreślając nieustająco powracający w nim motyw nietrwałości ludzi i rzeczy.

fot.materiały prasowe

Trudno jednoznacznie określić konwencję, w jakiej utrzymany jest film Igarashiego. Początkowo wydaje się ona bliska poetyce slow cinema – z przynależnym mu niespiesznym tempem, długimi ujęciami, oszczędną ekspresją aktorską, niedopowiedzeniami oraz szeroko pojętą ciszą, manifestującą się zarówno w nielicznych dialogach, jak i oszczędnie używanej muzyce ilustracyjnej. Z czasem do opowieści wkrada się coraz więcej subtelnie podanego komizmu, a segment pokazujący narodziny uczucia Sano i Nagi ma momentami charakter komedii romantycznej – ukazywanej niezmiennie minimalistycznie, bez ckliwego tła muzycznego czy nachalnie eksponujących emocje zbliżeń na twarze postaci. Choć wrzucenie Super Happy Forever do kategorii rom-com lub love story nie oddaje w pełni uroku filmu i nieco go deprecjonuje, to pozwala też lepiej dostrzec jego wyjątkowość na tle innych, podobnych gatunkowo i tematycznie produkcji. Autor przedstawia tu bowiem uczucia między bohaterami bez jakichkolwiek scen cielesnego kontaktu Sano i Nagi – obfitych pocałunków czy padania sobie w objęcia. Nie ma tu także dialogów pełnych rzewnych wyznań lub innych wydarzeń, które mogłyby sprawiać wrażenie taniego szantażu emocjonalnego wobec widowni.

fot.materiały prasowe

Pomimo fabularnej prostoty i zaledwie garstki postaci, które biorą udział w filmowych interakcjach, Super Happy Forever obejmuje tematycznie większość najbardziej ponadczasowych ludzkich problemów i doświadczeń – jak np. ból samotności, ulotność życia, przypadkowość losu człowieka, miłość czy czas, a wraz z nim pamięć, wspomnienia, przemijanie. Udaje się to między innymi dzięki bogactwu detali oraz skupieniu opowieści na zwykłych, błahych czynnościach, poprzez które rozwija się relacja Sano i Nagi. Momenty celebracji prozy życia i prostych, wspólnych aktywności są już od dawna spotykane wśród mistrzów kina japońskiego, jak Yasujirō Ozu czy Hirokazu Koreeda, z których dziełami Super Happy Forever bywa porównywane. U Igarashiego są one o tyle wyjątkowe, iż – tak jak cały film – wydają się być słabiej umocowane w japońskich realiach, co sprzyja uniwersalizacji historii i pomaga zagranicznemu widzowi w utożsamieniu się z bohaterami. Opowieść o dwójce nieznanych sobie osób, między które podczas podróży niespodziewanie wkrada się uczucie, może też budzić skojarzenia z Przed wschodem słońca (1995) Richarda Linklatera. Jednak pod względem języka filmu, a także poziomu autentyzmu i sentymentalizmu, obydwie produkcje zdają się reprezentować zupełnie inne aspiracje.

Hasło tegorocznych Nowych Horyzontów brzmi „Kino, które zmienia”. Oczywiście pozwala się ono interpretować na różne sposoby, a owa zmiana odnosić zarówno do pozafilmowej rzeczywistości, jak również widzów czy samego kina. Super Happy Forever to wybitne kino, które faktycznie dwojako zmienia oglądającego. Po pierwsze, skłania go do powrotu – powrotu pamięcią do przypadkowych, banalnych, pozornie nieistotnych momentów, które ukształtowały nasze przeżywanie rzeczywistości i relacje z innymi. Są to najczęściej chwile ciszy, drobnych gestów, chwile niezbyt efektowne, mało doniosłe, a z perspektywy globalnej tak samo obojętne i niezauważalne, co dla obcego człowieka. Z kolei ci, którzy sami ich doświadczyli, mogą wiązać z nimi obecność bliskich osób lub określone stany emocjonalne, rzutujące na ich późniejsze życie i patrzenie na świat – tak jak dzieje się to u bohaterów Igarashiego. Po drugie, jego film wyostrza naszą uwagę na obecne wokół, ledwo dostrzegalne drobnostki, mogące zadecydować o naszej przyszłości i tytułowym – choć trudno osiągalnym na wieczność – szczęściu.

Film jest dostępny online w ramach 25. MFF BNP Paribas Nowe Horyzonty.

Join Our Newsletter!

Love Daynight? We love to tell you about our new stuff. Subscribe to newsletter!

You may also read!

TWÓJ BILET TO 500 MIL NADZIEI! Best Film i Fundacja Słonie na Balkonie łączą siły na rzecz zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży

Już w niedzielę, 6 września, odbędzie się wyjątkowa, ogólnopolska akcja charytatywna organizowana przez Best Film we współpracy z Fundacją

Read More...

Troll z Bornholmu rusza na wielką przygodę. „Kręciołek” od 21 sierpnia w kinach

Co może się wydarzyć, gdy ciekawski troll po raz pierwszy opuści bezpieczny podziemny świat? „Kręciołek” to pełna humoru, magii

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu