#wtonacjirecenzji. „Sezony” – teatr, który gra naszym życiem

In Recenzje

„Nie da się uciec od prawdy, jeśli codziennie występujesz z nią na scenie.”
Michał Grzybowski pokazuje, że największy dramat rozgrywa się nie na oczach publiczności, ale między kulisami.

Czy aktorstwo jest sztuką oszukiwania? A może przeciwnie – brutalnego obnażania się przed widzem? Sezony Michała Grzybowskiego to film, który stawia te pytania bezpośrednio, nie unikając trudnych odpowiedzi. Choć opowiada o aktorach w teatrze, tak naprawdę opowiada o nas wszystkich – o rozpadzie, niedojrzałości, dumie, zdradzie i odrobinie nadziei, która zostaje, gdy milkną brawa.

Na papierze – komediodramat o końcu pewnego związku. Na ekranie – inteligentna wiwisekcja relacji, w której scena teatralna i scena życia mieszają się do tego stopnia, że nie wiadomo już, kiedy gramy, a kiedy żyjemy naprawdę.

photo by Natalia Łączyńska

Od “Piotrusia Pana” do Ibsena – czyli jak rozpad małżeństwa zamienić w spektakl sezonu

Ola i Marcin (fenomenalni Agnieszka Dulęba-Kasza i Łukasz Simlat) to para z długim stażem – zawodowym i małżeńskim. Ona – zmęczona jego egocentryzmem, on – zdziwiony, że świat nie kręci się już tylko wokół niego. Codzienność przestała być wspólna, ale nadal dzielą jedno: scenę. Gdy dowiaduje się o zdradzie, wszystko wali się na oczach widzów spektaklu dla dzieci. W przebraniu Kapitana Haka Simlat demoluje nie tylko scenografię, ale i resztki godności.

Grzybowski z Tomaszem Walesiakiem (scenariusz) budują narrację w oparciu o trzy spektakle – Piotrusia Pana, Dom lalki i Sen nocy letniej. Każdy z nich rezonuje z emocjami bohaterów. Nie są tylko tłem – są lustrami, w których odbija się ich rzeczywistość. To mistrzowskie połączenie formy i treści, które czyni „Sezony” nie tylko rozrywką, ale i subtelnym, teatralnym studium upadku relacji.

Ograniczona przestrzeń, nieograniczona emocja

Cała historia zamknięta jest w przestrzeni teatru – jego klaustrofobiczne korytarze, zagracone kulisy, zimne garderoby i klaustrofobiczne toalety tworzą idealną scenografię dla dramatu, który nie potrzebuje rozległych plenerów, by rezonować.

Operator Edgar de Poray prowadzi kamerę jakby była duchem – podąża za bohaterami, nie opuszcza ich nawet na moment, pozostaje blisko, niemal intymnie. Długie ujęcia, brak cięć, ruchy kamery dopasowane do nerwowych emocji – wszystko tu pracuje na rzecz emocjonalnego realizmu.

Aktorzy grają aktorów… i swoje życie

Simlat i Dulęba-Kasza są tu absolutnie bezbłędni. Ona – zmienna, czuła, na granicy pęknięcia. On – dziecinny, rozżalony, pogubiony. Gdy się kłócą, boli. Gdy milkną – boli jeszcze bardziej. W ich oczach są całe sezony niewypowiedzianych pretensji. W ich głosach – rozpacz kogoś, kto nie umie powiedzieć „kocham”, ale doskonale zna wszystkie formy „mam cię dość”.

To nie jest teatr jednej pary. Obok nich błyszczą Andrzej Grabowski jako ojciec aktor-senior, wiecznie żegnający się z zawodem, oraz Andrzej Seweryn w autoironicznej roli dyrektora z nerwicą i zapałem studenta szkoły teatralnej. Ich obecność wnosi elementy farsy, ale i głębokiej czułości wobec aktorskiego środowiska – pełnego pasji, ale też smutku, że świat nie klaska już tak głośno jak kiedyś.

„Sezony” – teatr, który zna życie aż za dobrze

Ten film to festiwal emocji – od śmiechu przez wzruszenie po złość. Są momenty tak absurdalne, że chce się parsknąć śmiechem (kłótnia w trakcie spektaklu dla dzieci to czyste złoto). Ale są też sceny tak prawdziwe, że ściskają gardło – jak ta, w której grają scenę rozstania w „Domu lalki”, a w oczach widać więcej prawdy niż w niejednej psychoterapii.

Grzybowski nie robi filmu dla środowiska – robi film o nas. O tym, jak gramy przed innymi i jak nie potrafimy być sobą nawet wtedy, gdy nikt nie patrzy. I o tym, że prawdziwe „do widzenia” nie pada ze sceny, tylko w garderobie, gdy już wszystko się skończyło.

Nie dla każdego, ale dla tych, którzy szukają więcej

„Sezony” nie są filmem łatwym. Nie będą masowym hitem. Zbyt wymagające. Zbyt subtelne. Nie znajdziesz tu prostych morałów. Ale jeśli dasz się wciągnąć – dostaniesz film, który nie traktuje cię jak idiotę. Film, który wie, że najlepsze historie są te, które znasz z własnego życia, tylko nigdy nie umiałeś ich nazwać.

Ocena: 8/10

„Sezony” to film, który ma coś ważnego do powiedzenia. Nie mówi tego krzykiem. Mówi szeptem. Ale zostaje w głowie na długo. A może i na cały sezon.


Join Our Newsletter!

Love Daynight? We love to tell you about our new stuff. Subscribe to newsletter!

You may also read!

TWÓJ BILET TO 500 MIL NADZIEI! Best Film i Fundacja Słonie na Balkonie łączą siły na rzecz zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży

Już w niedzielę, 6 września, odbędzie się wyjątkowa, ogólnopolska akcja charytatywna organizowana przez Best Film we współpracy z Fundacją

Read More...

Troll z Bornholmu rusza na wielką przygodę. „Kręciołek” od 21 sierpnia w kinach

Co może się wydarzyć, gdy ciekawski troll po raz pierwszy opuści bezpieczny podziemny świat? „Kręciołek” to pełna humoru, magii

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu