Obrazy przetopione w słowa-recenzja antologii „Inne światy”

In Literatura, Recenzje
Wyobraźcie sobie, że idziecie ze swoją drugą połówką malowniczymi polami. Złote łany zbóż, przyjemny letni wiaterek, romantyczna atmosfera… i skrzypienie mechanicznych tłoków. Dochodzicie do wniosku, że nie jesteście jeszcze na tyle starzy, żeby wasze kolana miały aż tak przeraźliwie skrzypieć. Wtedy niedaleko was zza horyzontu wyłania się inna, mniej romantyczna, para. Dwie potężne, stalowe maszyny kroczą ociężale do przodu z lufami potężnych dział skierowanych w stronę niewidocznego wroga. Ciekawe? Dla Jakuba Różalskiego, a także polskich dziesięciu pisarzy, z pewnością. „Inne światy” to antologia opowiadań polskich mistrzów pióra, którzy postanowili zmierzyć się ze światem wilkołaków, krasnoludków i mechów. Mamy tutaj takie nazwiska jak Łukasz Orbitowski, Robert J. Szmidt, Remigiusz Mróz, Sylwia Chutnik, Jacka Dukaj. Łącznie dziesięciu pisarzy w dziesięciu opowiadaniach pokazało nam swoją literacką interpretację obrazów znanego polskiego artysty. Możemy tutaj znaleźć opowiadanie o krasnoludkach, które nie dadzą sobie w kaszę dmuchać, a także teksty opisujące życie społeczności Tatarów. Na kartach książki pojawiają się bojowe mechy, podróżnicy w czasie, magiczne artefakty i azjatyckie smoki. Jednym słowem: do wyboru do koloru.W jednym z opowiadań trafimy nawet na, całkiem znajome dla większości, nazwisko Wokulski. Skąd takie zaciekawienie tym malarstwem? Czemu nie stworzono antologii na podstawie, na przykład obrazów Matejki? Zdawałoby się, że epokę wielkich polskich malarzy mamy już za sobą. Matejko, Weiss, Beksiński, Witkiewicz czy Gierymski, oni przenieśli się już na drugą stronę. Okazuje się, że każde pokolenia ma nie tylko swój czas (według piosenki zespołu Kombii), ale również genialnych artystów. Nasze pokolenie ma ich wielu, między innymi właśnie Jakuba Różalskiego. Powstaje jednak pytanie: co jest tutaj tym magnetyzującym fenomenem?
Po pierwsze-jak słusznie zauważył Michał Cetnarowski we wstępie do antologii-obrazy te są „epickie”. I nie mam tutaj na myśli wykrzyknika, ale epitet, pokazujący, że za każdym z tych obrazów kryje się historia, wykraczająca poza namalowany horyzont zdarzeń. Widz, zdawałoby się, przeszkodził pracującym na polu kobietom i znalazł się przypadkowo w centrum wydarzeń. Jakich?Tego nie powie nam obraz, tylko nasza wyobraźnia.Po drugie: połączenie pejzaży w stylu XIX wiecznych malarzy z potężnymi machinami bojowymi niewątpliwe intryguje, zmusza obserwatora do myślenia. Po trzecie: wykorzystanie polskiego folkloru, połączenie sielankowych widoków naszej rodzimej wsi ze starciem tytanów. Wplecenie historii w swoją twórczość nie każdemu się udaje. Zwłaszcza dzisiaj, w tym kosmopolitycznym świecie. Pokaż dzieciakom ciąg tabelkę z liczbami dotyczącymi Bitwy Warszawskiej- zapomną po minucie. Pokaż im szarżującego żołnierza za którego plecami idzie wielka stalowa maszyna – przykujesz ich uwagę. Wracjmy może jednak do opowiadań. To, co przykuło moją uwagę, to oryginalność tekstów. Mimo że występują tutaj dość znane motywy i postacie jak smoki czy krasnoludki, to zostały pokazane w sposób, którego bym się za Chiny nie spodziewał. Podejrzewalibyście te pocieszne stworki w czerwonych czapkach o upijanie się do nieprzytomności? No właśnie, ja też nie. Żadne z opowiadań nie zachwyciło mnie na tyle, abym miał nazwać je „ulubionym”. Pisane są często bardzo specyficznym językiem. Nie tyle całe opowiadania, ile ich fragmenty lub motywy w nich użyte zapadły mi w pamięć, jak na przykład magiczna skóra lub wplecione delikatnym pociągnięciem fabuły dobrze znane nam postacie historyczne, lub literackie. Nie sądzę, żeby wszystkim przypadł styl użyty w opowiadaniach, jednak moim zdaniem warto sięgnąć po „Inne światy”, żeby przekonać się, że polska kultura nie musi wcale być nudna i stereotypowa. A tak już między nami: kto nie chciał w dzieciństwie choć raz pokierować wielką, stalową maszyną?

Join Our Newsletter!

Love Daynight? We love to tell you about our new stuff. Subscribe to newsletter!

You may also read!

#wtonacjirecenzji: „ELVIS” film tak samo pulsujący i dynamiczny jak muzyka Presleya. To produkcja, która pokazuje życie chłopaka, o którym bez wahania można powiedzieć, iż wart był milion dolarów.

Reżyser Baz Luhrmann oddaje widzom widowiskową historię króla rock and rolla opowiedzianą przez Toma Parkera „Pułkownika” (Tom Hanks) , człowieka który odkrył Presleya

Read More...

#wtonacjipromocji: „Król ringu”, czyli dlaczego nieważne ile razy upadłeś, jeśli wstałeś o jeden więcej

Przedstawiamy Wam literacki debiut autorki, która sygnuje swoje książki jako Dakota Arizona. Dzięki temu autorowi przekonujemy się ile może znaczyć wdanie

Read More...

#wtonacjipromocji: „Dziewczyna z biblioteki”, czyli jak i dlaczego faceci potrafią tracić głowy na punkcie kobiet

Przedstawiamy Wam następny tytuł Igi Daniszewskiej, który nosi tytuł „Dziewczyna z biblioteki”. Za sprawą tego tytułu autorka prezentuje, że typowe przeciwieństwa

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu