Polska komedia w ostatnich latach przechodzi trudny okres – widzowie coraz częściej narzekają na wtórne żarty, kiepskie scenariusze i brak świeżości. Film Tomasza Koneckiego (twórcy „Testosteronu” i „Lejdis”) miała przed sobą duże wyzwanie, ale okazuje się, że film w wielu aspektach pozytywnie zaskakuje. Jest zabawnie, dynamicznie i z humorem, czy „Klątwa” będzie w stanie odczarować los polskiej komedii. Odpowiedź? Tak – choć nie jest to film bez wad, to jednak wyróżnia się na tle innych produkcji i dostarcza solidną dawkę humoru, energii i świetnej gry aktorskiej.
To zabawna, pełna zwariowanych zwrotów akcji opowieść o rodzinie, która musi zmierzyć się z fatum wiszącym nad ich losem. A przy okazji – z własnymi problemami, różnicami charakterów i kompletnie absurdalnymi sytuacjami, które sprawiają, że ich życie zamienia się w niekończący się rollercoaster.
Fabuła – pech w rodzinie, czyli jak zaczyna się ta historia
Co byś zrobił, gdybyś nagle dowiedział się, że to nie twoja nieudolność czy brak szczęścia sprawiają, że ciągle masz pod górkę, ale… klątwa, którą rzucono na twoją rodzinę kilka wieków temu? W takiej sytuacji znajdują się siostry Monia (Agnieszka Więdłocha) i Nastka (Vanessa Aleksander), które od zawsze były swoimi przeciwieństwami i unikały wspólnego spędzania czasu.
Monia to typowa perfekcjonistka – ma uporządkowane życie, stabilną pracę, męża i dzieci, a jej plan dnia jest zapisany w kalendarzu co do minuty. Niestety, pech daje jej się we znaki, kiedy jej przyjaciółka w ostatniej chwili odwołuje wspólny wyjazd do Paryża. Nie mogąc znaleźć sobie miejsca ani w pracy, ani w domu, decyduje się odwiedzić matkę i babcię na wsi.




Tymczasem Nastka jest kompletnym przeciwieństwem siostry – beztroska, spontaniczna i kierująca się horoskopami dziewczyna, która nie przywiązuje się do jednego miejsca. Kiedy traci dach nad głową po nieudanym związku i problemach z wynajmem mieszkania, również postanawia wrócić do rodzinnego domu, nie spodziewając się, że spotka tam swoją długo niewidzianą siostrę.
Na miejscu czeka na nie jednak jeszcze większa niespodzianka – ich matka (Danuta Stenka) oraz babcia (Anna Nehrebecka) wyznają im szokującą prawdę. Okazuje się, że pech, który od pokoleń prześladuje ich rodzinę, nie jest przypadkiem, a wynikiem prawdziwej klątwy rzuconej przez… samego papieża. Wszystko zaczęło się wieki temu, kiedy przodek Moni i Nastki dopuścił się świętokradczej kradzieży w Watykanie. Od tego czasu każdy członek rodu doświadcza niekończącego się pasma nieszczęść.
Siostry, choć na początku sceptyczne, szybko przekonują się, że klątwa jest prawdziwa – każda ich decyzja kończy się katastrofą, a los wciąż rzuca im kolejne kłody pod nogi. Postanawiają więc zrobić wszystko, by zdjąć przekleństwo – nawet jeśli oznacza to złamanie prawa, wchodzenie w szemrane układy i… potencjalne morderstwo.



Humor – inteligentny absurd czy zlepek skeczy?
Polskie komedie często balansują na granicy między inteligentnym humorem a chaotycznym festiwalem gagów. „Klątwa” na szczęście plasuje się bliżej tej pierwszej kategorii. Film umiejętnie łączy humor sytuacyjny, błyskotliwe dialogi i świetnie napisane relacje między bohaterami.
Jednym z największych atutów filmu jest różnorodność humoru – nie brakuje tu ani dynamicznych, żywiołowych kłótni między siostrami, ani zabawnych nawiązań do współczesnych realiów, ani lekko absurdalnych sytuacji, które w innym filmie mogłyby wydawać się przesadzone, ale tutaj idealnie wpisują się w klimat opowieści.
Świetnym przykładem jest retrospekcja do czasów średniowiecznych, stylizowana na stare, nieme kino. Choć historycznie to kompletny nonsens (bo w tamtych czasach kinematografia jeszcze nie istniała), to jednak efekt jest na tyle zabawny, że nie sposób nie docenić kreatywności twórców.

Obsada – siła filmu tkwi w bohaterach
Nie byłoby „Klątwy” bez doskonałej obsady, która wnosi do filmu mnóstwo energii. Agnieszka Więdłocha i Vanessa Aleksander są jak ogień i woda – ich kontrastowe osobowości sprawiają, że każda scena, w której się pojawiają, iskrzy od napięcia i świetnie napisanych dialogów.
Danuta Stenka jak zwykle nie zawodzi – jej postać jest jednocześnie ciepła, ale i ironiczna, dodając filmowi klasy i emocjonalnej głębi. Również Anna Nehrebecka w roli babci wnosi do historii dużo uroku i błyskotliwego humoru.
Co ważne, postacie nie są jednowymiarowe – każda z nich przechodzi pewną przemianę, co sprawia, że film nie jest tylko ciągiem gagów, ale też opowieścią o relacjach rodzinnych, które mimo różnic i nieporozumień wciąż pozostają najważniejsze.
To, co wyróżnia „Klątwę” spośród innych polskich komedii, to dobrze wyważone tempo i brak zbędnych przestojów. Każda scena wnosi coś nowego, a zwroty akcji sprawiają, że trudno przewidzieć, co wydarzy się dalej. Reżyser umiejętnie balansuje między komedią a lekką satyrą na współczesne życie, a każda kolejna sytuacja, w którą wpadają bohaterki, jest jeszcze bardziej szalona od poprzedniej.

Czy warto obejrzeć „Klątwę”?
„Klątwa” to pozytywne zaskoczenie – film, który potrafi bawić, zaskakiwać i wciągać. Choć nie jest to dzieło, które zapisze się na kartach historii kina, to jednak jest to solidna komedia, która oferuje widzowi dokładnie to, czego oczekuje od tego gatunku – dobrą zabawę, świetnie dobranych bohaterów i humor, który nie obraża inteligencji widza.
To idealna propozycja na luźny wieczór – niezależnie od tego, czy ogląda się ją z przyjaciółmi, rodziną, czy samemu z kubkiem herbaty.
Ocena: 8/10 – za świetną obsadę, dobre tempo i humor, który w końcu nie jest wymuszony. To film, który udowadnia, że polska komedia wciąż ma potencjał – trzeba tylko dobrze go wykorzystać.









