#wtonacjirecenzji,„Thunderbolts” – Marvel w stanie przemiany. Od antybohaterów do czegoś więcej.

In DVD i Blu-ray, Recenzje

Film „Thunderbolts*” to kolejny etap w ewolucji Marvel Cinematic Universe – produkcja, która stara się odejść od czysto efektownych blockbusterów ku historiom bardziej osobistym, mroczniejszym, obarczonym emocjami oraz moralną niejednoznacznością. Marvel zaczyna eksperymentować – i choć nie wszystko wychodzi idealnie, to warto śledzić, jak ta próba się potoczy.

Największym atutem „Thunderbolts*” są postaci. Yelena Belova (Florence Pugh) to serce i kręgosłup filmu. Jej zmęczenie, cynizm, ale też potrzeba bliskości i sensu czynią ją najpełniejszą emocjonalnie postacią w całym MCU od czasów Tony’ego Starka. Bucky Barnes, Red Guardian, Ghost, John Walker – wszyscy niosą własne bagaże, własne grzechy i wątpliwości. To nie jest drużyna superbohaterów – to grupa ludzi, którzy próbują się odkupić, choć nie wszyscy potrafią jeszcze przyznać, że tego chcą.

Wspólna misja nie jest pretekstem do zbijania żartów (choć te się pojawiają), ale do konfrontacji z przeszłością. Widać w nich napięcie, nieufność, chwiejność. Relacje między bohaterami są pełne niewypowiedzianych emocji, zbudowane na przemocy, lojalności, zdradzie i tęsknocie za normalnością. Nie są ani drużyną, ani rodziną – są czymś pomiędzy. I właśnie to jest ciekawe.

Fabuła mniej oczywista niż zwykle

Film nie goni od razu za widowiskiem. Początek to budowanie atmosfery, przedstawianie bohaterów w ich upadku. Akcja rusza wolno, z zamiarem. Misja, którą podejmują, jest tylko tłem – prawdziwa walka toczy się w ich głowach. Walka o to, czy warto jeszcze coś naprawiać. Czy można się zmienić. Czy ludzie z przeszłością w ogóle zasługują na drugą szansę.

Nie brakuje jednak scen akcji – są dynamiczne, intensywne, ale nie dominują całej opowieści. Kulminacja fabularna może nie zaskakuje, ale jest spójna z tym, co film próbuje powiedzieć: że czasem największym przeciwnikiem nie jest wróg, tylko sam siebie. Antagonistka – Valentina – nie jest tu typowym złoczyńcą, raczej katalizatorem, który uruchamia przemianę w bohaterach.

Efekty specjalne są obecne, ale nie nachalne. Widać, że film bardziej ufa emocjom aktorów niż komputerowym wybuchom. Zdjęcia są stonowane, czasem wręcz surowe – wiele dzieje się w zamkniętych przestrzeniach, w ciemnych pomieszczeniach, które mają więcej wspólnego z dramatem psychologicznym niż z widowiskowym kinem akcji. Sceny walk są czytelne, zrealizowane z pomysłem, bez zbędnego chaosu.Muzyka nie gra pierwszych skrzypiec, ale dobrze współgra z tonem filmu – melancholijnym, ciężkim, miejscami gorzkim. To nie film zmontowany pod YouTube’owe trailery, ale złożony z ujęć, które mają wybrzmieć.

Wnioski? Marvel nie wraca do formy. On szuka nowej.

„Thunderbolts*” nie jest filmem idealnym. Ale jest filmem odważnym – jak na standardy Marvela. Wychodzi ze schematów, próbuje mówić o winie i odkupieniu, nie tylko o odpowiedzialności i sile. To obraz bardziej psychologiczny niż widowiskowy, bardziej skupiony na człowieku niż na świecie do uratowania.

Dla fanów MCU może to być zaskoczenie. Dla zmęczonych formułą – światełko w tunelu. Marvel zaczyna rozumieć, że samo CGI już nie wystarcza. Że publiczność szuka sensu, a nie tylko błysku. I choć „Thunderbolts*” nie jest jeszcze nowym początkiem, to jest bardzo potrzebnym krokiem w jego stronę.

Join Our Newsletter!

Love Daynight? We love to tell you about our new stuff. Subscribe to newsletter!

You may also read!

TWÓJ BILET TO 500 MIL NADZIEI! Best Film i Fundacja Słonie na Balkonie łączą siły na rzecz zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży

Już w niedzielę, 6 września, odbędzie się wyjątkowa, ogólnopolska akcja charytatywna organizowana przez Best Film we współpracy z Fundacją

Read More...

Troll z Bornholmu rusza na wielką przygodę. „Kręciołek” od 21 sierpnia w kinach

Co może się wydarzyć, gdy ciekawski troll po raz pierwszy opuści bezpieczny podziemny świat? „Kręciołek” to pełna humoru, magii

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu