160 minut, gigantyczna skala i kino, które najlepiej oglądać na wielkim ekranie. „Witajcie w Hope” po premierze w Cannes wzbudziło emocje nie tylko ze względu na nazwisko reżysera i międzynarodową obsadę. Recenzenci zwracali uwagę przede wszystkim na rozmach, tempo i bezkompromisową energię filmu.
„Najbardziej zapierające dech w piersiach kino akcji”. Krytycy o nowym filmie Na Hong-jina
„Najbardziej zapierające dech w piersiach i eleganckie kino akcji tego lub dowolnego roku” – pisała Jessica Kiang z „Variety”. David Rooney z „The Hollywood Reporter” zwracał uwagę na „wirtuozerską pracę kamery, pulsującą muzykę, adrenalinowe tempo i wyraziście zarysowane postacie”. Jeszcze mocniej film opisał Olivier Lamm z „Libération”, nazywając go „niesamowicie ambitnym reżyserskim przedsięwzięciem” i wskazując na wyjątkowo intensywną sekwencję pościgu. „To czysty, nieskrępowany zastrzyk blockbusterowej adrenaliny” – ocenił Justin Chang z „The New Yorker”. Z kolei John Bleasdale z „Sight & Sound” zauważył w filmie połączenie „blasku najlepszego Spielberga” z dynamiką kina George’a Millera.
Równie entuzjastycznie o filmie piszą polscy krytycy. Grzegorz Narożny z Pełnej Sali podkreśla, że Na Hong-jin stworzył „film, po którym trzęsą się ręce”, a jego rozmach podsumowuje krótko: „Skala odbiera mowę, dźwięk odbiera oddech”. Filip Mańka z Immersji nazywa „Witajcie w Hope” „tak spektakularnym kinem akcji”, przy którym „99% hollywoodzkich produkcji są niczym juniorzy”. Konrad Stawiński z NaEKRANIE zwraca uwagę, że mimo blockbusterowego rozmachu film „przez cały czas pozostaje autorskim kinem gatunkowym”. Z kolei Łukasz Mańkowski z Filmwebu pisze o „przyjemności płynącej z samej prędkości kina” i porównuje seans do radości dziecka, które po raz pierwszy dostało do ręki pada od konsoli.






Film w kinach od 30 października. Przedpremierowo będzie można go zobaczyć m.in. na Warszawskim Festiwalu Filmowym.
W „Witajcie w Hope” Na Hong-jin zestawia klasyczne kino akcji z nowoczesną technologią. Na ekranie pojawiają się pościgi samochodowe, motocykle, konie, strzelaniny, eksplozje i cyfrowe stworzenia powołane do życia dzięki motion capture. Pete Hammond z „Deadline” zwrócił uwagę na skalę pracy nad cyfrowymi postaciami, porównując efekty motion capture do „Avatara”. „Witajcie w Hope” nie jest jednak wyłącznie pokazem technicznych możliwości. Film łączy science fiction, horror, akcję i czarny humor, a jego fabuła stopniowo rozszerza się od lokalnej historii do konfliktu między ludźmi a pozaziemską cywilizacją. Film Na Hong-jina trwa 160 minut, ale jego ambicją nie jest jedynie dostarczenie widzom kolejnego widowiska science fiction. Reżyser wykorzystuje spektakularną akcję, aby opowiedzieć historię o ludziach, którzy próbują znaleźć w sobie zrozumienie dla czegoś zupełnie obcego.
„Witajcie w Hope” tylko w kinach od 30 października.








