Mroczny thriller z São Paulo – “Dziecięcy kram” Daniela Radziejewskiego

In Literatura

Kiedy zmarli zaczynają ukazywać się żywym, zawsze mają coś ważnego do przekazania.

São Paulo, Brazylia. Kiedy dziesięcioletnia Klara Silva widzi w swojej sypialni ducha,matka wyjaśnia jej, że to tragicznych okolicznościach dziedziczna przypadłość. Wkrótce potem dziewczynka w traci matkę, a ojciec znika bez śladu. Osamotniona i pozbawiona wsparcia, trafia do domu dziecka, a w jej głowie wciąż rozbrzmiewają echa wstrząsających wydarzeń, których nie jest w stanie zrozumieć.

Wiele lat później Klara samotnie wychowuje syna i wciąż nie ustaje wposzukiwaniach ojca. Zbieg okoliczności sprawia, że kobieta trafia do sklepu z odzieżą i zabawkami o nazwie „Dziecięcy Kram” prowadzonego przez Alonsa Bastosa i odkrywa kolejne ślady, które mogą mieć związek z zagadkowymi wydarzeniami sprzed lat.

Z pomocą przychodzi jej blogerka śledcza, Lucimara Santos, jednak żadna z kobiet nie podejrzewa, że droga do poznania prawdy prowadzić będzie przez koszmar.

Daniel Radziejewski – Leszczyniak, nauczyciel języka angielskiego. Jeg  pasje to podróże, pisanie i nauczanie. Jest autorem powieści sensacyjno-obyczajowych: „Metodyk”, której akcja dzieje się w środowisku szkolnym i „Grzech Ojca” z wątkiem politycznym. Ostatnio wydane „Miasteczko Anterrey: Znamię” to połączenie kryminału z el podobnie jak w najnowszym tytule „Dziecięcy kram”.

Fragment:

Ściskałam pluszowego misia z niebieskim oczkiem, otrzymanego w prezencie od ojca. Nazwałam go Victor. Dzięki niemu nie popadłam w obłęd, gdy w rogu pokoju dostrzegłam dziewczynę Częściowo schowaną za zasłoną okienną. Wyglądała na dużo starszą ode mnie. Miała długie, czarne włosy, z jej twarzy wyzierały ból i cierpienie, a blade dłonie ściskały koszulę nocną. Nie ruszała się, nie mówiła, tylko stała i wpatrywała się we mnie.

Jej oczy: czarne, puste, bez żadnego wyrazu. Strużka zaschniętej krwi z nosa nachodziła na policzek. Martwe oblicze wyglądało przerażająco. Szok przez chwilę odebrał mi mowę, pozbawił myśli i Zmroził ciało. Zacisnęłam oczy i krzyczałam tak długo, aż matka z ojcem wbiegli do pokoju i zaczęli mnie uspokajać. Gdy znów otworzyłam powieki, stali tuż przy mnie, a w sypialni paliło się światło. Nie wiem, czy zjawa, którą widziałam, była tylko koszmarem, czy może ja wcale nie śniłam. Matka zwróciła się do oszołomionego ojca, który tradycyjnie musiał już wypić swoje trzy wieczorne butelki piwa Brahma, aby pozytywnie zakończyć dzień.

– Leonardo, na co czekasz, do cholery? – Położyła dłoń na moim czole. – Leć do kuchni po szklankę zimnej wody, bo Klara chyba gorączkuje.

Pochyliła się nad łóżkiem i kazała mi się położyć. Dziwiła się, bo byłam zimna jak lód.

W  międzyczasie ojciec przyniósł wodę, spojrzał na mnie mało przytomnym wzrokiem i wyszedł z pokoju. Opowiedziałam matce o zjawie. Ona podniosła się, sprawdziła za zasłonami, ale niczego tam nie było. Wypytała mnie dokładnie, co zobaczyłam i jak wyglądała dziewczyna. Wszystko to brzmiało jak przesłuchanie, a ja z nerwów już nie mogłam sobie wszystkiego przypomnieć. Czekałam, aż mnie uspokoi, ale nie zrobiła tego, co jeszcze bardziej wytrąciło mnie z równowagi.

– Klaro, wydaje mi się, że masz to po mnie i po mojej mamie, czyli twojej babci. To zdarza się niezwykle rzadko, ale opowiem ci o wszystkim jutro, bo muszę jeszcze przemyśleć, jak ci to przekazać. Sama też nie wiem, skąd się wzięła ta przypadłość i w jakich okolicznościach się pojawia. Ani ja, ani twoja babcia nie potrafiłyśmy tego zrozumieć. Lekarze albo nie umieli nam pomóc, albo nam nie wierzyli. Ksiądz wielokrotnie kropił drzwi i ściany wodą święconą, ale to nic nie dało. Nie potrafię temu zapobiec. Być może wraz z wiekiem dolegliwość będzie zanikać… Sama nie wiem. Tak było w moim przypadku, ja nie widzę zjaw od wielu lat. Ale babcia Helena przeżywała to do końca życia. Jeszcze zanim wyemigrowała z Polski do Kurytyby, doświadczała takich zjawisk. Kto wie, czy nie tam trzeba szukać odpowiedzi, ale tego się nie dowiemy. Jeśli kiedyś będziesz miała dzieci, być może i one odziedziczą to po tobie. Chyba że sama zdołasz wyjaśnić, w jakich okolicznościach to się pojawia, a wtedy będziesz mogła temu zaradzić. Nie martw się, proszę.

Wszystko będzie dobrze. Z tym można żyć.

Join Our Newsletter!

Love Daynight? We love to tell you about our new stuff. Subscribe to newsletter!

You may also read!

#wtonacjirozmowy: Anna Krystaszek: Klucz do wydania powieści? Trzeba pisać codziennie

– Oczywiste jest, że nieco się obawiam negatywnych opinii. Jednak jest pewnie powiedzenie, że tylko głupiec się nie boi.

Read More...

#wtonacjipromocji: „Informacja zwrotna”, czyli w zasadzie, jaką się okaże?

Jakub Żulczyk to autor, którego nie trzeba przedstawiać. Świadczy o tym popularność i rozpoznawalność, jaką zyskał dzięki nieszablonowym publikacjom

Read More...

#wtonacjipromocji: „Tokio vice”, czyli czas odkryć brutalną twarz Japonii!

Tym razem w serii #wtonacjipromocji prezentujemy Wam publikację Jake’a Adelsteina. Prawdą jest, że została wydana w 2009 roku, lecz

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu