#wtonacjirozmowy: Zuza Wiśniewska – „mogłabym żyć bez tworzenia, ale co to byłoby za życie…”

In Muzyka, Wywiady

Obserwatorka świata, autorka tekstów i muzyki. Stawia na autentyczność. Śpiewa o sprawach ważnych, które znajdują ujście w postaci słodko-gorzkich piosenek.

17 września 2021 r. będzie miała miejsce premiera jej debiutanckiej płyty „Lusterka”, która stanowi swego rodzaju podsumowanie dotychczasowej działalności i nowy początek muzycznej przygody.

Zuza dziękujemy, że znalazłaś dla nas czas. Na początek może prozaicznie, ale kiedy poczułaś, że muzyka to Twoje powołanie?

Sądzę, że takich momentów mogło być kilka. Ten, który zapadł mi szczególnie w pamięć miał miejsce kilka lat temu, przy okazji rozmowy o tym jak trudny jest zawód twórcy. Mój interlokutor, człowiek będący fanem muzyki, a na co dzień pracownik większej korporacji zapytał mnie: „Chce Ci się?

Przecież to się w większości przypadków nie opłaca”.  W tej chwili zrozumiałam, że de facto nie potrafię inaczej. To znaczy, oczywiście, mogłabym żyć bez tworzenia, ale co to by było za życie? Myślę, że niekompletne, a zatem nie do końca szczęśliwe.Szczególnie w ostatnim czasie biorę za pewnik stwierdzenie – że życie byle jakie i nie moje, to słabe życie. Przynajmniej dla mnie ma to spore znaczenie.

Często mówisz, że melodie przychodzą do Ciebie same i łączą się naturalnie z tekstami. Co Cię inspiruje?

Trudno jest mi stworzyć ściśle określony zbiór inspiracji. Niekiedy do stworzenia piosenki potrafi mnie pobudzić widok za oknem, albo krótka wymiana zdań między obcymi osobami w autobusie. Źródeł inspiracji mam całkiem sporo, również w kontekście sztuki. To co cenię sobie najbardziej wśród twórców z dowolnej dziedziny to nietuzinkowość i nieoczywistość – czyli w skrócie bycie jedynym w swoim rodzaju.

W piosence zaś bardzo lubię tekst z sensem i energetykę przekazu, bez względu na uprawiany gatunek. W przypadku polskich artystów najbardziej pobudzają mnie piosenki Wojciecha Młynarskiego, Lecha Janerki czy Lao Che. Do zbioru moich ulubionych artystów zagranicznych zaliczyłabym na pewno Nicka Cave’a, The Tiger Lillies, a także wszelkie projekty Maynarda Jamesa Keenana. Ograniczę się do tych kilku przykładów, bo o ukochanych twórcach mogłabym mówić bez końca.

Zostałaś doceniona na wielu ogólnopolskich festiwalach piosenki literackiej i poetyckiej. Który z nich był dla Ciebie wyjątkowy i dlaczego? Jak wspominasz te wydarzenia?

Każda zdobywana na festiwalu nagroda była dla mnie na swój sposób ważna. Otrzymując wyróżnienie można poczuć się dobrze i niejako utwierdzić się w przekonaniu, że to co robisz podoba się wielu osobom.

Bywały jednak nagrody, których otrzymanie wiązało się dla mnie z nieco większymi emocjami. Dla przykładu, wielką radość i zaskoczenie przyniosło mi otrzymanie I nagrody na Spotkaniach Zamkowych ,,Śpiewajmy Poezję” w Olsztynie.


Z festiwalem wiąże się nie tylko wieloletnia tradycja, ale także wyjątkowy klimat i przeszłość. Dołączenie do grona laureatów wśród takich artystów jak Piotr Bukartyk, Robert Kasprzycki czy Piotr Rogucki jest wielką nobilitacją. 

Dużo ciepła mam również do nagród przywiezionych z Finału Turnieju Poezji Śpiewanej, Metamorfoz Sentymentalnych czy Biłgorajskich Spotkań z Poezją Śpiewaną i Piosenką Autorską. Te wyróżnienia kojarzą mi się przede wszystkim z gronem fantastycznych osób, które poznałam, z którymi do dziś mam możliwość towarzysko się spotykać i czasem również tworzyć. Te aspekty są dla mnie istotniejsze niż choćby najpiękniejsze statuetki.

Niebawem odbędzie się premiera Twojej płyty „Lusterka”. Jak wyglądała pracą nad nią? Towarzyszy Ci stres, ekscytacja czy jedno i drugie?

,,Lusterka” to płyta, która powstawała około trzech lat. Pierwsze dwa zajął proces twórczy i zastanawianie się nad tym ,,czy warto to wydać?”, a jeśli tak to ,,w jaki sposób?”. Ostatni rok poświęciłam już na konkretne działania: zorganizowanie zbiórki na nagrania studyjne, realizację nagrań z muzykami i zaproszonymi gośćmi, obróbkę nagrań i pozostałe działania wydawnicze.

Z powodu dość długiego czasu mojego bycia z większością piosenek, trudno mi mówić o stresie. Jestem za to bardzo podekscytowana, że to już zaraz, za chwilę. Cieszę się też, że udało się porozumieć z wytwórnią. Lepszego wydawcy nie mogłam sobię wymarzyć!

Czekam na ,,Lusterka” z wielką radością, choć nie ukrywam też, że myślę już o następnym projekcie. Można powiedzieć, że przygotowywanie płyty stało się dla mnie tym co dla fanów tatuażu „dziaranie” nowego wzoru – uzależniające! 

fot. Anna Łukaszewicz

Jaki utwór na płycie jest dla Ciebie szczególny?

Każdy utwór w ramach ,,Lusterek” stanowi dość osobistą historię. Jeśli mam ograniczyć się do jednego utworu wskazałabym ,,Litanię”, do której teledysk ukaże się w dzień premiery płyty. Piosenka jest jedną z pierwszych napisanych przeze mnie i stanowi obserwację wzajemnej nienawiści. Do tego dołączona została inspiracja pięknymi krajobrazami Lubelszczyzny – maryjnymi kapliczkami, drewnianymi domkami i… tak powstała piosenka. Efekty do posłuchania i obejrzenia już 17 września. 

Piosenką, do której wracam z większą ekscytacją jest też ,,Miły mój”. To utwór wyjątkowy, bo napisany w odniesieniu do kogoś, kto wniósł do mojego życia wiele przemyśleń i wspomnień, zarówno tych dobrych, jak i złych. ,,Miły mój” stanowi niejako hołd naszej relacji. Prawdopodobnie powstanie również teledysk do tej piosenki.

W lipcu tego roku pojawił się Twój nowy singiel „Zwierciadła”, który jest zapowiedzią płyty. Utwór porusza bardzo ważny temat samoakceptacji. Dlaczego zdecydowałaś się poruszyć ten problem?

To kolejna z piosenek, która powstała gdzieś na początku mojej drogi, stąd mogę tylko podejrzewać co mną kierowało podczas tworzenia. Sądzę, że głównym powodem był fakt, że brak akceptacji samej siebie był dla mnie dość osobisty. Zresztą ten problem dotyka równie mocno moich znajomych i bliskich.

Czasem obserwuję jak niektórzy próbują walczyć z tym tematem przez wiele lat i nie do końca są w stanie pogodzić się z tym kim są. Mam tu na myśli zarówno ,,krzywy” nos, ,,dziwne” nogi czy pewne cechy charakteru, które mogą się niektórym kojarzyć negatywnie. Czasem jedna tego typu opinia zostaje w człowieku na całe życie i później mu się wydaje, że ,,rzeczywiście jest z nim nie tak”.

A to bardzo często nieprawda, o czym niekiedy trudno się samodzielnie przekonać. Myślę, że na skutek obserwacji tego typu problemów powstał tekst do ,,Zwierciadeł”. Adresatem tej piosenki może być dosłownie każdy. Przedstawiłam ten temat w żartobliwy sposób, żeby nieco obśmiać kwestie, która jest dla wielu ludzi bolesna. Może ktoś się dzięki temu polubi? A jeśli nie to może się chociaż pośmieje?

fot. Anna Łukaszewicz

Jak oceniasz obecny rynek muzyczny? Czy ciężko jest zostać zauważonym?

Obecność mediów społecznościowych, dostępność do wiedzy, edukacji i zdolnych ludzi z całego świata – wszystko to sprawia, że zajmowanie się muzyką jest dużo łatwiejsze.

Z drugiej strony nie da się ukryć, że w związku z tym rośnie też konkurencja. Myślę, że w wielu przypadkach trudnym nie jest samo wybicie się, ale umiejętność i chęć realizacji swoich projektów, tworzenia muzyki z którą się identyfikuje. 

Dla każdego z nas bycie zauważonym oznacza co innego. Dla jednych jest to np. występ na festiwalu w Opolu, a dla innych możliwość pokazania się na niszowym festiwalu poetyckim.

To kolejny ciekawy temat, na który artyści mają też bardzo różny pogląd. Równie interesującym jest kwestia pozostania w gronie ,,artystów rozpoznawalnych”. Mam kilku bardzo zdolnych znajomych, którzy postanowili się wycofać z tworzenia. Głównie dlatego, że nie mają wystarczającej cierpliwości czy siły psychicznej, żeby trwać na ścieżce ryzyka (bo z tym zawsze wiąże się zajmowanie się w 100% swoją muzyką).

Niektórzy z nich zupełnie zrezygnowali z tworzenia i występowania, inni zajmują się nią na zasadzie ,,z doskoku”. U mnie można powiedzieć, że muzyka i druga praca stanowią dla mnie zajęcia równie zajmujące. Do obu tematów podchodzę z identycznym zaangażowaniem, bo z obu czerpię ogrom satysfakcji. 

fot. Anna Łukaszewicz

Czy jest artysta, z którym chciałabyś stworzyć duet?

Kiedyś śmiałam się, że niestety z większością nie dałabym już rady, ponieważ nie żyją. Ale mam też na liście artystów, którym serce bije, a którzy przy okazji mnie inspirują. Chciałabym mieć okazję stworzyć coś z Ralphem Kaminskim albo Czesławem Mozilem. Z obu przypadkach myślę, że znaleźlibyśmy wspólny język, zarówno prywatnie, jak i twórczo. Może się kiedyś uda, kto wie! Jestem otwarta!

Jak widzisz siebie za kolejne 10 lat?

Mam nadzieję mieszkać we własnym domku pod Warszawą, ze stadem kotów i kilkoma starymi Mercedesami w garażu. Ale zadowolę się również wreszcie zdanym prawem jazdy (choć mam nadzieję, że to nastąpi szybciej niż za 10 lat).

Zuza dziękujemy za wywiad, to była czysta przyjemność.

zdjęcie wyróżniające: fot. Anna Łukaszewicz

Join Our Newsletter!

Love Daynight? We love to tell you about our new stuff. Subscribe to newsletter!

You may also read!

#wtonacjirozmowy: Anna Krystaszek: Klucz do wydania powieści? Trzeba pisać codziennie

– Oczywiste jest, że nieco się obawiam negatywnych opinii. Jednak jest pewnie powiedzenie, że tylko głupiec się nie boi.

Read More...

#wtonacjipromocji: „Informacja zwrotna”, czyli w zasadzie, jaką się okaże?

Jakub Żulczyk to autor, którego nie trzeba przedstawiać. Świadczy o tym popularność i rozpoznawalność, jaką zyskał dzięki nieszablonowym publikacjom

Read More...

#wtonacjipromocji: „Tokio vice”, czyli czas odkryć brutalną twarz Japonii!

Tym razem w serii #wtonacjipromocji prezentujemy Wam publikację Jake’a Adelsteina. Prawdą jest, że została wydana w 2009 roku, lecz

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu