Znany większości polskich widzów Miś Stanisława Barei jest komedią tyleż powszechnie docenioną, co nie w pełni zrozumianą. Zarówno w opiniach niektórych internautów, jak i krytyków, można przecież spotkać się z opisami filmu jako zbioru gagów czy serii komediowych scenek, gdzie intryga fabularna oraz postać głównego bohatera, Ryszarda Ochódzkiego (Stanisław Tym), nie odgrywają żadnej istotnej roli.
Faktycznie struktura późnych – tych obdarzonych satyrycznym zabarwieniem i najlepiej zapamiętanych –utworów Barei jest znacznie swobodniejsza, bardziej fragmentaryczna w porównaniu do nakręconej w latach 60. Żony dla Australijczyka (1963) czy Małżeństwa z rozsądku (1966). Nie należy jednak przy tym pomijać znaczenia bohatera kreowanego w Misiu przez Stanisława Tyma. Nie jest on bowiem jedynie spoiwem wyśmiewających absurdy PRL-u krótkich epizodów, a kluczem do pojęcia jednej z najważniejszych oraz – nie da się ukryć – dość przykrych obserwacji na temat ówczesnej rzeczywistości, jaką autor filmu ma nam do przekazania.
Antybohater komedii polskiej
Kim zatem jest Ryszard Ochódzki? Poza piastowaniem stanowiska prezesa klubu sportowego „Tęcza” oraz statusem rozwodnika, bohatera można byłoby trafnie określić jednym słowem – oszust. Ochódzki przecież próbuje osiągnąć swój filmowy cel – wypłacenie oszczędności ulokowanych na koncie bankowym w Londynie – wyłącznie poprzez rozmaite spiski, korupcję i niezliczone kłamstwa, dokonywane częściowo we współpracy z kochanką (Christine Paul-Podlasky), częściowo także wobec niej. Czy więc główny (anty)bohater – śmieszny, ale jednoznacznie zły i kumulujący w swoich dążeniach wszystkie negatywne zjawiska obecne w relacjach społecznych – ponosi w finale filmu zasłużoną karę? Prezes Ochódzki nie tylko unika jakichkolwiek przykrych konsekwencji swoich działań, ale też ostatecznie wygrywa – jego kombinacje przynoszą zamierzony efekt, pieniądze trafiają w jego ręce. Z kolei jednostki będące przedmiotem jego manipulacji, ludzie traktowani jedynie jako środek do celu, kończą najczęściej upokorzeni lub w swoim punkcie wyjścia – tak jak wożący na co dzień węgiel sobowtór Ochódzkiego, Stanisław Paluch. Choć więc ostatnia scena Misia daje nadzieję na lepsze jutro, na ten moment to Zło jest największym zwycięzcą.
To nie jest kraj dla szczerych ludzi
Postać Ryszarda Ochódzkiego istotnie dopełnia ukazany przez Bareję satyryczny obraz Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, wzbogacając komiczne krzywe zwierciadło ówczesnej rzeczywistości o odrobinę mroku i goryczy. Jak wskazywał sam Bareja w wywiadzie udzielonym niedługo po premierze filmu na antenie Polskiego Radia, właśnie dzięki postaci Tyma Miś pozwala się odczytywać jako opowieść o prawdzie i kłamstwie. Autor bowiem zdaje się mówić: „W tym porządku społecznym zwyciężyć może tylko największy cwaniak, oszust, manipulator i intrygant”. Z pewnością najsłynniejszy filmowy prześmiewca PRL-u nie pomylił się w tej diagnozie odnosząc ją do tamtych realiów, jednak czy aby na pewno nie da się jej przyłożyć również do naszego tu i teraz?
Źródła:
– Lubelski Tadeusz, Historia kina polskiego 1895-2014, Kraków: UNIVERSITAS, 2015.
– Morstin-Popławska Agnieszka, Miś, [w:] Słownik filmu, red. Rafał Syska, Kraków: Wydawnictwo Zielona Sowa, 2005.
– Przesłanie filmu „Miś” – opowiada Stanisław Bareja, https://www.youtube.com/watch?v=wz_dF0CCoq8 [dostęp: 04.06.2024].









