#wtonacjirecenzji. „Gdy szkło odbija strach”. O „Witrażyście” Ludwika Lunara

In Literatura, Recenzje

Witrażysta” Ludwika Lunara to kryminał, który nie tylko się czyta. To książka, którą się przeżywa. Mroczna, gęsta i przepełniona emocjami. Autor ponownie udowadnia, że potrafi wciągnąć czytelnika w świat pełen napięcia i niepewności, w którym każda scena jest jak fragment większego obrazu. Nic nie jest tu proste, nic nie jest jednoznaczne. I właśnie w tej nieoczywistości tkwi siła tej powieści.

Fabularny punkt zapalny: zaginięcie, które uruchamia koszmar

Historia zaczyna się od zaginięcia kobiety. Sprawa wydaje się rutynowa, ale szybko pokazuje zęby. Na miejscu pojawia się aspirantka Olga Wierzbicka, która dopiero zaczyna swoją drogę w policji. Za chwilę wchodzi komisarz Adam Rezner, człowiek z doświadczeniem i własną tajemnicą w tle. Od pierwszej wspólnej sceny czuć napięcie między nimi. Każde z nich widzi tę sprawę inaczej, każde analizuje ją z innego poziomu. Ich relacja staje się jednym z kluczowych elementów całej książki. Raz idą równo, raz ocierają się o konflikt. I to działa, bo dzięki temu zaczynamy im naprawdę kibicować.

Zaginięcie szybko łączy się z działaniem seryjnego mordercy. Tytułowy Witrażysta jest postacią wyjątkową, bo jego zbrodnie mają charakter artystyczny. Ciała ofiar przypominają instalacje złożone z odłamków szkła, światła i odbić. To nie są zwykłe sceny zbrodni. To makabryczne obrazy, które jednocześnie obrzydzają i fascynują. Lunar potrafi opisać je w sposób mocny, ale nie przesadny. Brutalność jest tu narzędziem. Ma coś pokazać, ma wstrząsnąć. I robi to skutecznie.

Śledztwo, które męczy tak samo bohaterów, jak i czytelnika

Przez większość książki nie dostajemy wielu nowych informacji o Witrażyście. Tropów jest sporo, podejrzanych jeszcze więcej, ale żadnego pewnego kierunku. Śledczy krążą wokół tych samych punktów, a tempo w środku historii wyraźnie zwalnia. Nie wszyscy to lubią, ale tu ma to sens. Czujemy znużenie bohaterów, ich bezradność, ich frustrację. W tego typu śledztwach nie ma błyskawicznych odpowiedzi. Są domysły i mozolne łączenie drobnych szczegółów. Lunar świadomie każe nam wejść w ten rytm.

Olga i Rezner to duet, który mocno trzyma uwagę. Ona jest idealistką, która czasem działa intuicyjnie, czasem popełnia błędy, ale zawsze myśli. On jest analityczny, ostry, niekiedy nieprzyjemny, ale równocześnie piekielnie skuteczny. Połączeni tworzą relację pełną napięcia, niedopowiedzeń, wzajemnego testowania granic. Lunar nie kreuje ich na herosów. Są wadliwi, podatni na emocje, a przez to bardziej prawdziwi.

fot.freepik

Styl, który działa na ciało i umysł

Warto też wspomnieć o stylu Lunara. Autor pisze językiem przystępnym, ale bardzo obrazowym. Sceny są niemal filmowe, a sposób, w jaki opisuje emocje, sprawia, że reagujemy na nie fizycznie. Jednocześnie potrafi przemycić poetyckość tam, gdzie najmniej się jej spodziewamy, zwłaszcza w makabrycznych zestawieniach luster, światła i bólu. To dziwne, ale działa. Nie dlatego, że romantyzuje brutalność. Wręcz przeciwnie. Kontrast między pięknem formy a okropnością treści podkreśla, jak wypaczony jest umysł sprawcy.

Kreacja bohaterów nie zaskakuje oryginalnością, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Lunar sam przyznaje, że celowo postawił na pewne znajome schematy: młoda policjantka kontra doświadczony, tajemniczy glina. Ale nie liczy się sama konstrukcja. Liczą się emocje, jakie w te figury autor tchnął. Olga i Rezner nie są typowymi kryminalnymi robotami. Mają swoje słabości, własne głosy, momenty zwątpienia. A to sprawia, że łatwo się z nimi zżyć.

Niezwykle silnie działa tu też klimat. Mrok jest wszechobecny. Strach nie wynika z ilości brutalności, ale z poczucia, że nie wiemy, co jest prawdą, a co odbiciem w krzywym lustrze. Lunar igra z percepcją czytelnika. Podsuwa detale, które zmieniają znaczenie w zależności od kontekstu. Niektóre sceny wydają się zupełnie niewinne, dopóki nie spojrzymy na nie pod innym kątem. Wtedy nagle dostrzegamy w nich drugie dno.

Zakończenie, które zmienia wszystko

Im bliżej końca, tym wyraźniej czuć, że Lunar prowadzi nas po misternie ułożonej ścieżce. Przez długi czas wydaje się, że śledztwo stoi w miejscu, że bohaterowie drepczą w kółko, że każda teoria prędzej czy później runie pod ciężarem własnej logiki. I właśnie w tym tkwi największy podstęp autora. Pozwala nam się zmęczyć tą ciągłą niewiedzą. Pozwala poczuć to samo, co Olga i Rezner, którzy próbują złapać trop, a dostają w zamian kolejne pytania.

Potem nadchodzi finał. Wybucha cicho, bez fanfar i bez klasycznego „ta-dam!”, a jednak robi w głowie taki przeciąg, że człowiek musi na chwilę odłożyć książkę. Zaskoczenie nie wynika z nagłego twistu, który łamie logikę. Wręcz przeciwnie. Wszystko tu do siebie pasuje. Każda drobna wskazówka, każdy cień podejrzenia, każde przesunięcie w dialogu nagle zaczyna mieć sens. Cała konstrukcja fabularna odwraca się jak witraż pod innym kątem światła i pokazuje obraz, którego wcześniej nie byliśmy w stanie dostrzec.

Podsumowanie: książka, która zostaje pod skórą

„Witrażysta” to powieść, która łączy w sobie cechy kryminału proceduralnego, thrillera psychologicznego i mrocznej opowieści o obsesji. To historia dla cierpliwych, dla wrażliwych i dla tych, którzy lubią, gdy książka atakuje emocje, a nie tylko prowadzi za rękę. Nie jest to opowieść lekka, ale jest wyjątkowo satysfakcjonująca.

Oceniam ją na 9/10. To jedna z najbardziej dopracowanych, emocjonalnych i sugestywnych powieści Lunara. Jeśli ktoś szuka mrocznej, intensywnej historii, która zostaje pod skórą, ta książka będzie strzałem w dziesiątkę.

Join Our Newsletter!

Love Daynight? We love to tell you about our new stuff. Subscribe to newsletter!

You may also read!

Rusza sprzedaż biletów na musical COME FROM AWAY

Już 11 września 2026 roku w Warszawie odbędzie się polska prapremiera musicalu COME FROM AWAY - jednego z najważniejszych

Read More...

Editors zagrają na Inside Seaside 2026

Do line-upu Inside Seaside 2026 dołącza kolejny wyjątkowy zespół – EDITORS. Brytyjski zespół, który od ponad dwóch dekad kształtuje

Read More...

Jessie Ware i Hermanos Gutiérrez na Inside Seaside 2026

Inside Seaside wraca w 2026 roku z czwartą edycją festiwalu nad morzem i ogłasza pierwszych artystów czwartej edycji festiwalu.

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu