„Biały potok”komedia małżeńska, komedia pomyłek traktująca o relacjach międzyludzkich. Opowiedziana w barwny sposób lekka farsa. Jak nie winne kłamstewko potrafi wywrócić życie kilku osób do góry nogami. Pojawia się pytanie czy ten życiowy bałagan da się jakoś posprzątać?
Ich czworo
Dwie pary małżeńskie mieszkają naprzeciwko siebie na nowoczesnym osiedlu Biały Potok. Michał (Marcin Dorociński) i jego żona Ewa (Julia Wyszyńska) to dobrze sytuowane małżeństwo. Prowadzą swoje stateczne i uporządkowane życie. Mają syna a Ewa jest w drugiej ciąży chwilę przed rozwiązaniem. Druga para to Bartek ( Dobromir Dymecki) i Kasia (Agnieszka Dulęba-Kasza). Niestety nie żyje im się tak dobrze jak zaprzyjaźnionej parze sąsiadów. Stale borykają się z problemami finansowymi. Również mają syna w podobnym wieku jak synek Ewy i Michała. Chłopcy przyjaźnią się.
Pary lubią spędzać ze sobą czas. Pewnego wieczoru dochodzi między Bartkiem i jego żoną do kłótni. Kasia wyrzuca mężowi, że jest nieudacznikiem nie potrafiącym zapewnić rodzinie stabilizacji głównie tej finansowej. Następuje ostra wymiana zdań między małżonkami. Kasia podczas tej utarczki wypowiada zdania, których jej mąż nigdy by się nie spodziewał sugerując Bartkowi, że coś poza przyjaźnią łączy ją z Michałem. Wszystko staje pod dużym znakiem zapytania zarówno małżeństwa oby par jak i ich przyjaźń. Emocje sięgają zenitu, zaczynają lawinowo dziać się zdarzenia, których nie da się zatrzymać. Sprawy przybierają kształt kuli śniegowej, która tocząc się z dużą siłą w dół zgarnia wszystko po drodze.
Jak się wali to się wali….
Michał próbując załagodzić już dość mocno nabrzmiałą sytuację staje się obiektem nieporozumienia. Wścibski sąsiad, policja i nieco mało rozgarnięci windykatorzy to nie może skończyć się dobrze, bo tam gdzie chryja to nawet nie winny dostaje w……
Finał całej tej tragifarsy okazuje się być szansą dla obu małżeństw i ich przyjaźni oraz przysłowiowego być albo nie być.









