#wtonacjirozmowy: Natalia Kostrzycka: Pisarz ma największą swobodę w tworzeniu

In Literatura, Wywiady

– Nie powinno być tak, że robiąc sobie sztuczne rzęsy, czy paznokcie ludzie mówią, że to ok, a mówiąc „mam depresję”, to zostają odrzuceni lub wyśmiani. Każdy ma prawo decydować o tym, jak wygląda z zewnątrz, ale nie każdy może poradzić sobie z tym, co wewnątrz – mówi autorka powieści „Trauma” i „Paranoja”, czyli Natalia Kostrzycka. Twórczyni wydała książki nakładem wydawnictwa BookEdit.

fot. Wydawnictwo BookEdit

Kamil Piłaszewicz: Tak się składa, że tym razem w serii #wtonacjirozmowy gościmy Natalię Kostrzycką, czyli przedstawicielkę młodego pokolenia pisarek i pisarzy. Na początek jedno z banalniejszych pytań otwierających dyskusję: idzie się przyzwyczaić do takiego nazywania siebie?

Natalia Kostrzycka: Nadal ciężko w to uwierzyć. Sama nie nazywam się w ten sposób, raczej robią to inne osoby, ale niezmiennie jest to niesamowite uczucie.

A autorka już się przyzwyczaiła do tego stanu, czy ciągle jest to swego rodzaju nowym?

– Z jednej strony mam na koncie już dwie (wow!) książki, a z drugiej nadal to wszystko jest nowe i jakby nierealne. Czuję się onieśmielona, gdy ktoś nazywa mnie w ten sposób, aczkolwiek nie ukrywam, że to rzecz, z której jestem ogromnie dumna.

Nim przejdziemy do mówienia o twoich książkach, odwołam się jeszcze do cytatu z Macieja Kawulskiego, który w audycji „Jurasówka” powiedział, że: „Lepiej jest żyć bez roli, tak swobodniej”. Co sądzisz o tego typu podejściu?

– Trzeba liczyć się z tym, że może być to tylko chwilowa rola. Ten stan rzeczy może zmienić się w każdej chwili. Jest to ogromne osiągnięcie, a ta „rola” wydaje mi się ogromnym powodem do dumy. Oczywiście można czuć presję, ale moim zdaniem jest to raczej kwestia indywidualnego podejścia do sprawy.

W jakim stopniu przyjmowanie, tudzież wcielanie się w daną rolę np. zawodową jest wiążące z warsztatem np. pisarzy?

– Wydaje mi się, że wcielanie się w każdą postać jest bardzo pomocne do prawidłowego przeprowadzenia jej przez całą powieść. Trzeba zorientować się w każdej kwestii, którą porusza się w trakcie pisania, aby nie wprowadzać czytelnika w błąd. Myślę, że każdy pisarz robi to i odczuwa na swój własny sposób.

Być może właśnie zawód pisarza wiąże się ze swego rodzaju wolnością od wtapiania się w konstrukty społeczne?

– Pisarz ma największą swobodę w tworzeniu. Może zagłębić się w swoją wyobraźnię i stworzyć postacie, świat, cokolwiek zechce we własny sposób. Można dać się naprawdę ponieść. Jednak należy pamiętać o tym, że pisarz nie tworzy tylko dla siebie, a robi to dla swoich potencjalnych czytelników, więc nie zawsze warto wykorzystywać tę wolność od wtapiania się w konstrukty społeczne. Wszystko zależy od odbiorców, w których sam autor chce „uderzyć”.

W jakim stopniu podejście na zasadzie „bycie kimś” może się wiązać z lękami?

– Stawiamy sobie zbyt duże wymagania względem samych siebie, których nie możemy wypełnić tak od razu. To wszystko może być powodem, dla którego trzeba później mierzyć się z lękami. Warto robić wszystko małymi kroczkami, aż dojdziemy do wyznaczonego przez siebie celu. „Bycie kimś” to pojęcie względne, które każdy zrozumie na swój sposób, niestety nie zawsze jest to zdrowe podejście.

Dopytuję, gdyż powieści, o których dziś mówimy, noszą tytuł „Trauma” i „Paranoja”. To z kolei składania do refleksji skąd mogą się brać wspomniane zaburzenia psychiczne…

– Myślę, że to wszystko zbiera się w głowie. Głębi się od lat i prawdopodobnie najczęściej skutki tego, to jakieś dawne traumatyczne wydarzenia. Bohaterka z mojej książki od lat czuła odrzucenie, wiedziała, że musi trzymać tajemnice z dzieciństwa tylko dla siebie. Później na swojej drodze spotykała toksyczne osoby, które zamiast pomóc jej w walce o zdrowie psychiczne, wplątywały ją coraz głębiej w niskie poczucie wartości. Na koniec pierwszej części traci bliską osobę, później znów pojawiają się osoby, które nią manipulują, oszukują, a bohaterka gubi się już we własnych myślach. Jest lekkomyślna, nie potrafi podjąć racjonalnej decyzji. To wszystko sprawia, że jej zdrowie psychiczne jest w naprawdę słabym stanie. Taka osoba, jak książkowa Anastazja zdecydowanie potrzebuje pomocy.

O ile ma teza nosi znamiona prawdziwości, jeżeli powiem, że dziś łatwiej odpowiedzieć na pytanie „dlaczego”, niż „skąd” się one pojawiają w naszym życiu?

– Myślę, że jest dużo prawdziwości w tej tezie, jednak główne pytanie powinno brzmieć: „jak można pomóc”.

fot. Wydawnictwo BookEdit

I docieramy do pytania, do którego nawiązywałem w obu tekstach promocyjnych, a mianowicie: czy „Trauma” wynika z „Paranoi”, czy jest odwrotnie?

– Ciężko odpowiedzieć mi na to pytanie z odpowiedzialnością, że mam rację z uwagi na to, że nie jestem psychologiem. Jednak moim zdaniem „Paranoja” wynika z „Traumy”, która wcześniej miała ogromny wpływ na psychikę poprzez jakieś traumatyczne wydarzenie. Później zdrowie psychiczne stopniowo podupada, aż w końcu może dojść do „Paranoi”.

Być może właśnie przeżycie jakiegoś traumatycznego przeżycia, powoduje że później stajemy się przewrażliwieni na punkcie tego, by właśnie to coś nie przytrafiło się nam po raz kolejny?

– Na pewno coś w tym jest. Jeśli wydarzyło się coś traumatycznego, to bardzo pewne jest to, że strach przed tym, aby znów nie wydarzyło się to samo jest ogromny. Myślę, że każdy z nas ma jakieś przeżycie mniej lub bardziej traumatyczne, które wywołuje u nas strach przed tym, że miałoby się stać coś takiego raz jeszcze. Jednak każdy traktuje takie przeżycie indywidualnie i nigdy nie powinno mówić się takiej osobie „przesadzasz” lub „to wcale nie jest takie straszne”, bo każdy odbiera to indywidualnie.

Nawiązuję do tego tematu właśnie w taki sposób, ponieważ dziś mówi się, że paranoja jest terminem wynikającym z zaburzeń urojeniowych. Jednak na przestrzeni lat wielokrotnie ulegała zmianie i stąd ma wątpliwości, czy jest jeszcze  sens drążyć ten wątek, czy lepiej ostawić tak, jak jest?

– Ciężko stwierdzić to bez wykształcenia kierunkowego. Uważam, że każde badanie, czy odkrycie czegoś nowego na temat zaburzeń urojeniowych to zawsze szansa dla kogoś na podjęcie prawidłowego leczenia. Dzisiejsze czasy są bardzo trudne dla zdrowia psychicznego, więc każde odkrycie przybliża do prawidłowej i szybkiej pomocy.

Czytając „Ślepnąc od świateł” Kuby Żulczyka, można spotkać się z taką tezą, że: „Intuicja to przejaw osobowości paranoidalnej”. A nawiązuję do tej książki, gdyż zastanawiam się, co powoduje, że wpadamy w paranoję? Być może właśnie zbyt częste poleganie na intuicji?

– Nie wiem, czy zależy to bezpośrednio od intuicji i samym poleganiu na niej. Duży wpływ może mieć samo „wmawianie” sobie czegoś. Wydaje mi się też, że jak się dużo o czymś myśli, to w końcu można w to uwierzyć. Ciężko mi dokładnie odnieść się do tej książki, ponieważ niestety nie znam jej i nie wiem, w jakim to było kontekście, jednak ja osobiście nie stwierdziłabym tego w ten sposób.

fot. Wydawnictwo BookEdit

Odwołując się teraz do samych wspomnianych powieści i bazując nie tylko na przytoczonych historiach, ale również losów bohaterów, ich cech, dlaczego powinniśmy przede wszystkim patrzeć w głąb siebie, a nie to, co jest widoczne naszym oczom?

– Każdy skrywa w sobie jakieś tajemnice, którymi nie zawsze chce się podzielić z kimkolwiek. Patrząc z zewnątrz na człowieka możemy ocenić go tylko z wyglądu, ale nigdy nie dowiemy się, co tak naprawdę dzieje się  w środku. I dokładnie tak jest z książką. Nasze oczy widzą tylko to, co chcemy zobaczyć lub to, co ktoś nam próbuje pokazać; ale najważniejsze jest to, aby żyć w zgodzie ze sobą. Wiedzieć, co jest w głębi nas i jeśli trzeba, to wypracować ze specjalistą to wszystko tak, aby czuć się dobrze z samym sobą, nie bójmy się tego. Zdrowie psychiczne jest bardzo ważne, a niestety w dzisiejszych czasach łatwiej poprawić sobie to, co na zewnątrz niż w środku. Nie powinno być tak, że robiąc sobie sztuczne rzęsy, czy paznokcie ludzie mówią, że to ok, a mówiąc „mam depresję”, to zostają odrzuceni lub wyśmiani. Każdy ma prawo decydować o tym, jak wygląda z zewnątrz, ale nie każdy może poradzić sobie z tym, co wewnątrz. Wyciągnijmy rękę do takiej osoby, a nie krytykujmy czy pouczajmy, nie mówmy, że wmawia sobie fakt, że coś jest nie tak. Nigdy nikt z nas nie zobaczy, co tak naprawdę dzieje się w głowie innej osoby.

Być może właśnie zagrożenia czyhającymi na nas nie jest celowe uwzięcie się kogoś na nas, a to, że lekceważąco interpretujemy sygnały naszego np. ciała, natury?

– Trudno się do tego odnieść. Na pewno wpływ ma na to osoba, która celowo męczy nas psychicznie. Jest to duże zagrożenie, które może mieć ogromny wpływ na nasze myśli, samoocenę, czy spostrzeganie nas przez osoby trzecie. Taka osoba, która przekonuje nasze środowisko do tego, aby również uwzięli się na nas celowo, pogłębia w nas poczucie strachu, czy brak pewności siebie. Myślę, więc, że gdy ktoś się uweźmie na kogoś celowo, to robi mu przeogromną krzywdę. Nie zauważamy sygnałów ciała, czy natury, to prawda, ale wciąż wydaje mi się, że największą krzywdę mogą wyrządzić nam inni, bo przez ich działania sami sobie zaczynamy ją wyrządzać.

Na tylnej okładce „Paranoi” znajduje się zdanie, które głosi, że: „Nikt nie może Cię tak zranić, jak twoja rodzina”. Z pewnością jest to szalenie konsekwentne, wskazujące stanowisko, tylko właśnie dlaczego, nie spojlerując fabuł, to je postanowiłaś uzmysłowić odbiorcy?

– Znane jest powiedzenie: „z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu”. Postanowiłam kierować się tym, podczas wymyślania fabuły. Anastazja czuje się niedoceniona, brakuje jej wsparcia i jest wiecznie krytykowana, co też oczywiście odbija się na jej zdrowiu psychicznym. Czuje się niekochana, zbędna. Wybierając właśnie to zdanie, chciałam uzmysłowić czytelnikowi, jak dużą krzywdę może wyrządzić ktoś bliski odrzuceniem.

fot. Wydawnictwo BookEdit

O ile możliwe jest podejście, że najszybciej i najskuteczniej w różnego typu paranoje, a nawet traumy, mogą nas wpędzić osoby, z którymi łączą nas więzy krwi?

– Nie wiem, czy właśnie takie osoby robią to najszybciej, ale na pewno pastwienie się nad kimś latami może do tego doprowadzić. Wydaje mi się, że bardzo duży wpływ na dorosłe życie ma nasze dzieciństwo i to, jak byliśmy traktowani przez osoby, które kochamy; które były dla nas swego rodzaju wzorem do naśladowania. Myślę, że mogą wpędzić nas w to osoby, z którymi łączą nas węzły krwi, czasami nawet nieświadomie.

Nie chcę dokonywać demonizacji poruszanych wątków w obu powieści, co wskazać, że powinniśmy uważniej, czujniej przyglądać się tego typu zagadnieniom w życiu codziennym. Jak zapatrujesz się na te me słowa?

– Zdecydowanie powinniśmy być czujniejsi. Są osoby, po których nigdy nie spodziewalibyśmy się, że coś jest nie tak, bo zawsze są uśmiechnięci i weseli, a tak naprawdę w środku wołają o pomoc. Oczywiście nie zawsze da się to zauważyć, ale często też nie zwracamy uwagi na sygnały, które wysyła do nas taka osoba, a później może skończyć się to tragedią. Powinniśmy być czujni, dużo rozmawiać i wspierać.

W swoich pytaniach zawarłem wiele tez, starając się je jednocześnie uargumentować, dlatego na zakończenie wywiadu chciałbym, byśmy obrócili role, a mianowicie symbolicznie oddaję mikrofon i proszę byś opowiedziała naszym czytelnikom o tych książkach coś, czego nie poruszyliśmy do tej pory, a co uważasz za warte odnotowania.

– Rzeczywiście poruszyliśmy bardzo wiele ważnych tematów. Myślę, że jedynym z tych, który został również zawarty w książkach, jest jeszcze kwestia zemsty. Towarzyszące nam uczucie, często popycha nas do nieodpowiednich zachowań, które później mogą mieć straszne konsekwencje. Z jednej strony dla osoby, która padła ofiarą zemsty, ponieważ wcześniej prawdopodobnie wydarzyło się coś, co i tak męczyło ją od dawna, lub często okazuje się niewinna. Z drugiej osoba, która wymierza w kogoś zemstę zazwyczaj męczy się z wyrzutami sumienia. Często jest tak, że poddając się negatywnym emocjom, możemy czegoś mocno żałować, a później także odbija się to na naszym zdrowiu psychicznym, bo wyrzuty sumienia zaczynają nas wykańczać od środka. Każde zachowanie warto przemyśleć dokładnie, aby później czuć się dobrze z samym sobą i móc „spojrzeć sobie w oczy”.

Join Our Newsletter!

Love Daynight? We love to tell you about our new stuff. Subscribe to newsletter!

You may also read!

ZAUŁEK KOSZMARÓW NAJNOWSZY FILM W REŻYSERII GUILLERMO DEL TORO JUŻ 15 CZERWCA NA DVD!

Dwukrotny laureat Oscara® Guillermo del Toro – twórca takich obrazów jak „Labirynt Fauna”, czy „Kształt wody”, wraca z nowym

Read More...

Jennifer Lopez w najbardziej współczesnej komedii romantycznej! “WYJDŹ ZA MNIE” na Blu-ray i DVD 15 czerwca

Para supergwiazd Kat Valdez (Jennifer Lopez) i Bastian (debiutujący w filmie Maluma) mają się pobrać na oczach milionów widzów. Kiedy jednak

Read More...

FESTIWAL CLASSIX NA ŻYWIECCZYŹNIE JUŻ OD 13-15 Maja 2022

Festiwal ClassiX to innowacyjny festiwal na styku sztuk. Łamie schematy i konwencje. Łącząc różne gatunki sztuki łączy ludzi. Czwarta edycja Festiwalu

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu