#wtonacjirecenzji. Powrót na Karaiby pachnący solą, prochem i drukarską farbą. Recenzja „Assassin’s Creed Black Flag Resynced – oficjalny artbook”

In Literatura, Recenzje

Niektóre artbooki są jedynie efektownymi dodatkami do gier. Można je przekartkować, obejrzeć kilka najbardziej widowiskowych ilustracji, a później odstawić na półkę. Inne pozwalają naprawdę zrozumieć, w jaki sposób powstaje cyfrowy świat – od pierwszego szkicu, przez poszukiwanie odpowiedniego stylu, aż po lokacje, postacie i przedmioty oglądane później na ekranie.

„Assassin’s Creed Black Flag Resynced – oficjalny artbook” zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. To bogato ilustrowana podróż za kulisy odświeżonych Karaibów, ale również hołd dla jednej z najbardziej cenionych odsłon serii Ubisoftu. Album przypomina, dlaczego historia Edwarda Kenwaya przed laty zdobyła tak wielu wielbicieli, a jednocześnie pokazuje ogrom pracy potrzebnej do ponownego zbudowania jej świata przy wykorzystaniu współczesnych technologii.

Publikacja zachwyca oprawą, skalą i różnorodnością materiałów. Największą wartość stanowią jednak komentarze artystów, dzięki którym nie otrzymujemy wyłącznie galerii efektownych obrazów, lecz także opowieść o projektowaniu gry.

fot. materiały prasowe

Piracka legenda, która nie zamierza zatonąć

Seria „Assassin’s Creed” przez lata zabierała graczy do wielu historycznych epok, ale to właśnie „Black Flag” dla ogromnej części publiczności pozostaje odsłoną szczególną. Gra z 2013 roku połączyła charakterystyczny konflikt asasynów i templariuszy z romantycznym wyobrażeniem złotej ery piractwa. Pozwoliła przemierzać tropikalne wyspy, odkrywać ukryte zatoki, atakować wrogie okręty i słuchać szant śpiewanych przez załogę podczas kolejnych rejsów. Edward Kenway nie był przy tym klasycznym bohaterem kierującym się od początku szlachetną misją. Wyruszał na Karaiby jako awanturnik, człowiek głodny bogactwa, sławy i wolności. Dopiero kolejne doświadczenia zmuszały go do zastanowienia się nad ceną własnych wyborów. To właśnie połączenie pirackiej przygody z bardziej osobistą historią sprawiło, że „Black Flag” wyrosło ponad schemat kolejnej części popularnego cyklu.

Oficjalny artbook przygotowany z okazji „Assassin’s Creed Black Flag Resynced” korzysta z tej nostalgii, ale nie opiera się wyłącznie na wspomnieniach. Powrót Edwarda Kenwaya potraktowano jako okazję do ponownego przeanalizowania całego świata gry. Znane miejsca, okręty, stroje i krajobrazy zostały odtworzone z większą szczegółowością, a album pozwala zobaczyć, jak twórcy podchodzili do dobrze znanego materiału. To istotne, ponieważ odświeżenie kultowej produkcji jest zadaniem wyjątkowo trudnym. Zespół musi unowocześnić warstwę wizualną, ale jednocześnie nie może zniszczyć charakteru oryginału. Artbook pokazuje, że projektanci nie traktowali „Black Flag” jak starej mapy, którą wystarczy wydrukować w wyższej rozdzielczości. Poszczególne elementy zostały ponownie przemyślane, rozbudowane i dostosowane do współczesnych możliwości technologicznych.

fot. materiały prasowe

Karaiby odzyskane w najdrobniejszych szczegółach

Album liczy 192 strony i niemal każdą z nich wypełniają ilustracje, szkice, projekty koncepcyjne oraz materiały prezentujące wizualną stronę gry. Nie ma tu jednego dominującego tematu. Publikacja prowadzi czytelnika przez kolejne elementy karaibskiego świata, pozwalając przyjrzeć się zarówno monumentalnym krajobrazom, jak i detalom, które podczas dynamicznej rozgrywki bardzo łatwo przeoczyć.

Największe wrażenie robią oczywiście lokacje. Tropikalne wyspy, portowe miasta, kryjówki, ruiny i otwarte morze wyglądają jak miejsca wyrwane z pełnej rozmachu opowieści przygodowej. Intensywne kolory, gra światła oraz bogactwo roślinności pozwalają niemal poczuć wilgotne, gorące powietrze Karaibów. Na kolejnych stronach sielankowe pejzaże spotykają się z obrazami przestrzeni pełnych niebezpieczeństw, przemocy i śladów kolonialnej historii regionu.

Ilustracje nie służą jednak wyłącznie budowaniu atmosfery. Można analizować je pod kątem kompozycji, wykorzystania barw, oświetlenia i sposobu prowadzenia wzroku odbiorcy. Album dobrze pokazuje, że lokacja w grze nie może być tylko ładnym obrazkiem. Musi jednocześnie wskazywać drogę, zachęcać do eksploracji i przygotowywać przestrzeń dla konkretnych wydarzeń.

W trakcie zabawy większość graczy nie ma czasu, aby dokładnie przyglądać się każdej desce na pokładzie, fakturze budynku czy elementowi krajobrazu. Artbook zatrzymuje ten świat i pozwala obejrzeć go bez pośpiechu. Dopiero wtedy można zauważyć, jak wiele decyzji artystycznych kryje się za miejscami, przez które w grze przebiegamy w ciągu kilku sekund.

Okręty – prawdziwe serce pirackiej przygody

Nie mogło zabraknąć jednego z najważniejszych symboli „Black Flag”, czyli okrętów. To właśnie morskie wyprawy odróżniały tę część od wcześniejszych odsłon serii i sprawiały, że zwykłe przemieszczanie się pomiędzy misjami stawało się przygodą samą w sobie.

Projekty jednostek pozwalają podziwiać ich sylwetki, konstrukcję, uzbrojenie i liczne elementy wyposażenia. Okręt nie jest tutaj pozbawionym charakteru środkiem transportu. To jednocześnie broń, dom dla załogi, symbol pozycji kapitana i wizualna wizytówka całej historii. Szczególne miejsce zajmuje oczywiście Kawka Edwarda Kenwaya. Projekty statku pozwalają zobaczyć go nie tylko jako model umieszczony w grze, ale jako skomplikowaną konstrukcję stworzoną przez zespół grafików, projektantów i specjalistów odpowiedzialnych za techniczną stronę produkcji. Równie interesujące są materiały poświęcone morskiemu otoczeniu. Realistyczna woda, światło odbijające się od fal, dynamiczna pogoda, zachody słońca i gwałtowne sztormy tworzą scenę dla pirackich bitew. Album przypomina, że nawet najbardziej imponujący okręt nie zrobiłby odpowiedniego wrażenia bez przekonującego oceanu.

fot. materiały prasowe

Edward Kenway i bohaterowie odtworzeni na nowo

Dużo miejsca poświęcono również postaciom. Artbook prezentuje stroje, twarze, wyposażenie oraz różne warianty projektów bohaterów. W przypadku gry historycznej kostium nie może być wyłącznie atrakcyjny wizualnie. Musi opowiadać o pochodzeniu postaci, jej pozycji, charakterze i sposobie życia. Edward Kenway pozostaje centralnym punktem publikacji. Jego wygląd łączy elementy charakterystyczne dla asasyna z praktycznym strojem pirackiego kapitana. To bohater funkcjonujący pomiędzy kilkoma światami, co znajduje odzwierciedlenie w jego ubiorze, uzbrojeniu i całej sylwetce. Na kolejnych stronach można oglądać również projekty innych postaci oraz ich kostiumów. Bogactwo materiałów, warstw i dodatków pokazuje, jak duże znaczenie w opowiadaniu historii ma właściwie zaprojektowany strój. W świecie „Black Flag” wygląd bohatera nie jest przypadkowy – mówi o jego przynależności, majątku, wykonywanym zajęciu i stosunku do otoczenia. Podobnie potraktowano broń oraz pozostałe przedmioty. Miecze, pistolety i wyposażenie nie są tylko mechanicznymi narzędziami wykorzystywanymi podczas walki. Stanowią część charakteru świata i muszą pasować zarówno do przyjętej stylistyki, jak i realiów historycznych.

Więcej niż galeria efektownych obrazów

Najważniejszą zaletą publikacji jest to, że nie ogranicza się do prezentowania gotowych ilustracji. Grafikom towarzyszą wypowiedzi twórców, którzy wyjaśniają swoje inspiracje, założenia oraz problemy napotkane podczas pracy.

Komentarze pozwalają zrozumieć, dlaczego określone elementy wyglądają właśnie w taki sposób, jakie rozwiązania rozważano i w jaki sposób współczesna technologia wpłynęła na ostateczny efekt. Dzięki temu artbook staje się zapisem procesu twórczego, a nie jedynie kolekcją najładniejszych materiałów promocyjnych.

Czytelnik może zobaczyć drogę prowadzącą od pomysłu do gotowego świata. Poznaje sposób myślenia artystów i zaczyna dostrzegać decyzje, które podczas grania pozostają niemal niewidoczne. Dlaczego dana lokacja otrzymała określoną paletę kolorystyczną? Jak za pomocą światła zbudowano atmosferę? W jaki sposób projekt postaci sygnalizuje jej osobowość? Co należy zmienić, aby klasyczny świat nadal wydawał się znajomy, ale jednocześnie prezentował się nowocześnie?

To właśnie ta warstwa sprawia, że album może zainteresować nie tylko miłośników „Assassin’s Creed”. Dużo znajdą tu również osoby zajmujące się grafiką, ilustracją, projektowaniem postaci, architekturą wirtualnych przestrzeni czy szeroko rozumianym tworzeniem gier.

Świat, który w grze oglądamy zbyt szybko

Artbooki mają jedną przewagę nad samymi grami – pozwalają zatrzymać obraz. Podczas rozgrywki uwaga skupiona jest na walce, eksploracji, celach misji i zagrożeniach. Nawet najbardziej efektowna lokacja może stać się jedynie tłem dla kolejnego pościgu.

Tutaj każdą planszę można studiować przez kilka minut. Dostrzegać drobne elementy architektury, ukryte sylwetki postaci, sposób operowania światłem oraz relacje pomiędzy kolorami. Można porównywać projekty i szukać rozwiązań, które później znalazły się w grze.

To publikacja, do której chce się wracać. Nie musi być czytana od pierwszej do ostatniej strony podczas jednego posiedzenia. Można otwierać ją w dowolnym miejscu, wybierać konkretny rozdział albo po prostu pozwolić sobie na niespieszną podróż po Karaibach.

Album potrafi również zmienić sposób patrzenia na grę. Po zapoznaniu się z komentarzami i materiałami koncepcyjnymi łatwiej dostrzec podczas rozgrywki elementy, które wcześniej pozostawały niezauważone. Szczególnie ciekawym doświadczeniem może być próba odnajdywania w wirtualnym świecie miejsc zaprezentowanych wcześniej w artbooku.

fot. materiały prasowe

Polskie wydanie z najwyższej półki

W przypadku artbooka zawartość i jakość wydania są ze sobą nierozerwalnie związane. Nawet najpiękniejsze ilustracje straciłyby znaczną część uroku, gdyby zostały wydrukowane na słabym papierze, z wyblakłymi kolorami albo w zbyt małym formacie.

Polskie wydanie przygotowane przez Gamebook zasługuje pod tym względem na duże uznanie. Otrzymujemy twardą, szytą oprawę, papier premium oraz duży format pozwalający odpowiednio zaprezentować szczegółowe prace. Kolory są nasycone, detale czytelne, a grafiki mają przestrzeń potrzebną do wywołania właściwego efektu.

Szczególnie ważne jest odwzorowanie kontrastów i oświetlenia. Świat „Black Flag” opiera się przecież na zestawieniu intensywnego karaibskiego słońca z ciemnymi wnętrzami, nocnymi scenami i nadciągającymi burzami. Dobrej jakości druk pozwala zachować te różnice i nie zamienia ilustracji w płaskie, pozbawione głębi reprodukcje.

Polska edycja ukazała się na licencji Titan Books i Ubisoftu. Za przekład odpowiadają Daniel Kłosiński i Marcin Moń. Obecność pełnego polskiego tłumaczenia ma duże znaczenie, ponieważ komentarze artystów są jednym z najważniejszych elementów albumu.

Wszystko to sprawia, że książka ma charakter prawdziwego wydania kolekcjonerskiego. Nie próbuje jedynie wykorzystać rozpoznawalnego logo popularnej serii. Jakość wykonania odpowiada randze prezentowanych materiałów.

Nostalgia, która nie jest jedynym argumentem

Publikacja bez wątpienia korzysta z ogromnego sentymentu do „Black Flag”. Widok Edwarda, Kawki, tropikalnych wysp i pirackich portów natychmiast przywołuje wspomnienia związane z pierwszym spotkaniem z grą. Nie jest to jednak produkt oparty wyłącznie na nostalgii.

Album ma własną wartość dokumentalną i artystyczną. Pokazuje, jak zmieniły się możliwości technologiczne, a jednocześnie uświadamia, że nawet najbardziej zaawansowane narzędzia nie zastąpią dobrego projektu, konsekwentnej wizji oraz talentu całego zespołu.

Technologia pozwala tworzyć bardziej realistyczne tekstury, gęstsze środowiska i efektowniejsze oświetlenie, ale ktoś nadal musi zdecydować, jak ma wyglądać port o zachodzie słońca, co powinien nosić piracki kapitan i w jaki sposób ustawić światło, aby zwykła ulica budziła niepokój albo zachęcała do eksploracji.

„Assassin’s Creed Black Flag Resynced – oficjalny artbook” oddaje głos właśnie tym ludziom. Przypomina, że za każdą cyfrową wyspą, falą i postacią stoją dziesiątki artystycznych decyzji.

Werdykt – kolekcjonerski skarb odnaleziony na Karaibach

„Assassin’s Creed Black Flag Resynced – oficjalny artbook” to publikacja przygotowana z wyraźnym szacunkiem zarówno do gry, jak i do jej odbiorców. Zachwyca jakością druku, dużym formatem, nasyceniem kolorów i ogromem wizualnych szczegółów. Jeszcze ważniejsze jest jednak to, że pozwala zajrzeć za kulisy pracy artystów odpowiedzialnych za ponowne zbudowanie świata Edwarda Kenwaya.

Komentarze twórców nadają ilustracjom kontekst, a bogactwo projektów sprawia, że album można nie tylko oglądać, lecz także analizować. Lokacje, bohaterowie, stroje, broń, zwierzęta i przede wszystkim okręty tworzą panoramę świata, który mimo upływu lat nadal rozpala wyobraźnię graczy.

Nie jest to mała i poręczna książka do jednorazowego przeczytania. To duży, ciężki album, który najlepiej rozłożyć na stole i odkrywać bez pośpiechu. Każdy powrót może przynieść nowy detal, wcześniej niezauważony projekt albo ciekawostkę dotyczącą procesu powstawania gry. To wizualny dziennik powstawania gry, starannie wydany album kolekcjonerski i piękny hołd dla jednej z najważniejszych pirackich przygód w historii elektronicznej rozrywki.

Ocena: 9/10

Join Our Newsletter!

Love Daynight? We love to tell you about our new stuff. Subscribe to newsletter!

You may also read!

Troll z Bornholmu rusza na wielką przygodę. „Kręciołek” od 21 sierpnia w kinach

Co może się wydarzyć, gdy ciekawski troll po raz pierwszy opuści bezpieczny podziemny świat? „Kręciołek” to pełna humoru, magii

Read More...

#wtonacjirecenzji. „Diabeł ubiera się u Prady 2”. Miranda Priestly wraca, ale dziś nawet diabeł musi bać się algorytmów.

Dwadzieścia lat po premierze filmu, który uczynił z Mirandy Priestly jedną z największych ikon współczesnego kina, drzwi redakcji „Runway”

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu