
O tym filmie napisano i powiedziano już wiele. Najczęściej rozpatruje się go w kategoriach polskiego „Wilka z Wall Street”.

Wydawać, by się mogło, że przedstawienie nowej partnerki życiowej nie wpłynie na więcej niż losy jednej rodziny. Tymczasem reżyser

Pomysł Daniela Radziejewskiego na książkę był tak mocny, że przebrnięcie przez przeszło czterysta stron zajęło mi dużo więcej czasu