Wydawać, by się mogło, że przedstawienie nowej partnerki życiowej nie wpłynie na więcej niż losy jednej rodziny. Tymczasem reżyser udowadnia, że wystarczy doprowadzić do jednego spotkania, aby zderzyły się dwa światy. Jan Komasa konfrontuje je, by ukazać, że miłość nie jest jedynym, co wpływ na dynamikę relacji rodzinnych.
fot. materiały prasowe/dystrybucja w Polsce: Monolith Films
O czym opowiada ten tytuł?
Można by rzec, że o relacjach rodzinnych wystawionych na wymagającą próbę. Jednak skrócenie historii do takiego zdania nie wyraziłoby pełni magii zawartej w „Rocznicy”. Z pomocą przychodzi zwiastun i opisy dostępne w Internecie. Wynika z nich, że Ellen i Paul wiodą stateczne życie. Wierzą, że stosowanie konserwatywniejszych metod wychowawczych gwarantuje właściwy rozwój relacji rodzinnych. Do momentu ich 25. rocznicy ślubu wygląda na to, że mają rację.
To właśnie w trakcie tego wydarzenia poznają nową partnerkę życiową ich syna Josha, czyli Liz. Od tego momentu dosłownie wszystko – i to nie tylko w ich domu – ulega gwałtownej i przerażającej transformacji. Dzieje się tak za sprawą konfrontacji dwóch silnych kobiecych osobowości o odmiennych poglądach (głównie politycznych); które (jak się okazuje) miały okazję poznać się kilka lat wcześniej. Ich rywalizacja staje się niezwykłą o tyle, że choć tworzą parę pokroju ognia z wodą, chcą osiągnąć identyczny cel: tworzyć szczęśliwą rodzinę, której zapewnią bezpieczeństwo. Tym samym „Rocznica” staje się pełną emocji opowieścią o kobietach, a w zasadzie o ich marzeniach, ambicjach, sile, tajemnicach oraz możliwościach.
Komasa za sprawą „Rocznicy” pokazuje, że przedstawienie partnerki życiowej potrafi także odmienić kontakty między rodzeństwem. W jaki sposób tego dokonuje? O tym przekonają się ci, którzy zdecydują się obejrzeć wspomnianą pozycję. Obecnie, tj. na 11 stycznia 2026 r. jest ona dostępna do wypożyczenia na następujących platformach: TVP VOD, Polsat Box Go, Play now, Canal VOD, Player oraz Rakuten TV. Na potrzeby niniejszego materiału, który jest publikowany w ramach serii #wtonacjirecenzji, można rzec, że reżyser skłania widzów do refleksji nad tym, które (i dlaczego) uczucie jest człowiekowi bliższe, tj. miłość do rodziców, brata/sióstr, czy partnerki. Tym samym ten film zawiera głębię, która dosłownie od pierwszych sekund pochłania odbiorcę.
Z tym, że Komasa „Rocznicą” przedstawia swoją perspektywę na więcej niż omówione wyżej wątki. Nawiązując do wyżej wspomnianego wątku, oglądający ten film z czasem przekonują się, że Liz przed laty nie tylko była studentką Ellen, ale również została wyrzucona z uczelni za zbyt… radykalne poglądy, które w dalszym ciągu głosi z dumą. Dzięki temu Komasa zyskuje okazję do opowiedzenia, w jaki sposób wyznawane poglądy polityczne rezonują na naszą rzeczywistość.

„Rocznica” filmem edukującym?
Wyżej przedstawiony zarys fabuły może wskazywać, że ta produkcja jest więcej niż opowiedzeniem części historii wykreowanej rodziny i… Rzeczywiście ten film jest odpowiedzią, do czego może doprowadzić zderzenie dwóch odmiennych stylów i sposobów na życie. Przy czym tę konfrontację poprzedza, a także wspiera siła niedopowiedzeń. Wynika ona z tego, co mieści się między ciszą a emocją.
Choć w tym miejscu należy też zaznaczyć, że „Rocznica” nie jest wyłącznie opowieścią o wartościach i przekonaniach. Historia zawarta w tym filmie prezentuje również, w jakim stopniu i dlaczego losy bohaterów są determinowane jeszcze przez położenie społeczne oraz wybór alternatywnego stylu życia. Komasa na przykładzie Josha pokazał, że podjęcie się danych wyborów życiowych może wynikać np. z chęci udowodnienia, że to jego, a nie większości, styl życia jest właściwszym. Przy czym podjęcie się tej decyzji również zostaje czymś poprzedzone…
Pikanterii tej historii dodaje jeszcze fakt, że swoją drogę życiową przyjął, inspirując się… Liz, której postawa także z czasem ulega metamorfozie. Jest ona o tyle niezwykła, że ucząca, a w zasadzie przestrzegająca. Przed czym? Jak ważne jest codzienne praktykowanie zachowywania ostrożności. Wszak o ile nie jesteśmy w stanie powstrzymać procesu zmieniania się, który jest wywołany wpływem wydarzeń, pochodzących z następnej przeżytej doby, tak… „Komasa” uczy widza, że powinniśmy przynajmniej spróbować pamiętać o tym, że w naszym otoczeniu może być ktoś, kto uważnie nam się przygląda. Kto nas podziwia do tego stopnia, że inspiruje się naszymi działami, tudzież poglądami.
Podsumowując, związek Liz i Josha zaczyna nie tylko oddziaływać na ich otoczenie, ale również na ich samych. Tym samym Komasa w „Rocznicy” zadaje niewypowiedziane pytanie o to, gdzie zaczyna, a także kończy się postrzeganie świata w kategoriach „ja” oraz „my”. Dzięki temu sprawia, że ta produkcja (podobnie jak pozostałe Komasy) z każdą kolejną upływającą minutą seansu przestaje być tylko opowieścią o losach danych osób, a zaczyna dotyczyć stricte odbiorcy. Im bliższy jest finał, tym częściej można pytać się… samego siebie, a nie np. Liz, czy Josha o to: „Dlaczego tyle czasu poświęcam „Zmianie”? Przecież pragnę stabilnego życia”.
O tym, dlaczego tak się dzieje, dowiedzą się ci, którzy zdecydują się obejrzeć wspomnianą produkcję. Natomiast w nawiązaniu do tytułu tego akapitu, należy wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy. O tym, że Komasa jako reżyser po raz kolejny w zasadzie edukacyjnie „tłumaczy”, czym są i z czym wiążą się konsekwencje wyborów. Znów wszedł w buty nauczyciela, który nie mówi wprost, jakie działanie zapewni nagrodę, a jakie nas ukarze…

Podsumowanie, czyli jaki ogłaszam werdykt?
… dlatego też uważam, że w pewnym sensie Komasa „Rocznicą” przypomniał znaczenie słów Arthura Schopenhauera, który w „Erystyce o wolności ludzkiej woli” pisał: „Należy postawić naprzód przesłanki, a wniosek powinien nastąpić sam”. Niemiecki filozof w ten sposób próbował zachęcić do nie kierowania się osądami (a w zasadzie „wieńcami sławy”, jeśli trzymać się ściślej jego terminologii) rozdawanymi przez dziennikarzy.
Natomiast wspominanemu reżyserowi za „Rocznicę” można przypisać chęć zaproszenia publiczności do podjęcia rozważań na temat, czym jest zmiana i w jaki sposób oddziałuje ona na naszą rzeczywistość – tę materialną jak i dotyczącą wszelkich pozostałych sfer. Rozważania w tym nurcie, jak najbardziej mogą stanowić początek jeszcze głębszej refleksji nad znaczeniem takich pojęć jak: autentyczność, chęć podjęcia się działania oraz poczucie własnej wartości. Dlatego „Rocznicę” można zaliczyć do grona produkcji, których miejsce jest na pewnej półce. Przed laty nazwano ją „Przykłady kina mądrego”. Umiejscawiam ten film na niej, ponieważ jest naszpikowany w znaczenia, metafory i niedopowiedzenia.
Na rzecz takiego wskazania przemawia jeszcze jedna przesłanka. Jest nią gra aktorska ósemki głównych aktorów. Bez ich ekspresji i sposobu zrozumienia zamysłów reżysera, wyżej wspomniane rzeczy nie przedostałyby się z ekranu dalej niż w okolice pierwszego rzędu sali kinowej… Identycznymi słowy mógłbym opowiedzieć o dobranej do „Rocznicy”: muzyce, kadrach i montażu. A skoro – zdaniem Schopenhauera –: „Wniosku zaś wcale nie należy wypowiadać, lecz wyprowadzenie go pozostawić temu, kogo chcemy przekonać”, pozostaje mi tu napisać w zasadzie tylko jedno: „Rocznica” Komasy jest filmem, który zostaje w pamięci na długo…









