#wtonacjirozmowy. „Widunka” – rozmowa z Joanną Tekieli o książce, która budzi pradawny szept

In Literatura, Wywiady

fot. Anna Marchewka

Są książki, które wciągają od pierwszej strony i nie pozwalają odłożyć się choćby na chwilę. „Widunka” Joanny Tekieli jest właśnie taką historią – pełną odwagi, marzeń, słowiańskich wierzeń i postaci, które zostają z czytelnikiem na długo po zakończeniu lektury.


Poznajemy Mirę – młodą mieszkankę osady Wikliniec, której serce pragnie wolności bardziej niż czegokolwiek innego. W świecie, gdzie starszyzna narzuca zasady, a strach przed tym, co nieznane, trzyma ludzi w ryzach, Mira postanawia zrobić krok, na jaki nie odważył się nikt przed nią – wyruszyć w podróż poza granice znanego świata.

W tej opowieści spotkamy echa dawnych zwyczajów, zapomnianych już w większości wierzeń, a także magii, która przeplata się z codziennością. To powieść o buncie, o poszukiwaniu swojego miejsca i o sile, jaką daje prawdziwa przyjaźń.

W wywiadzie, który dla Was przygotowaliśmy, Joanna Tekieli opowiada o kulisach powstawania „Widunki„, zdradza, skąd czerpała inspiracje do słowiańskich motywów, i uchyla rąbka tajemnicy na temat dalszych losów Miry. Jeśli kochacie książki z duszą, w których magia dawnych wierzeń spotyka się z bardzo ludzkimi emocjami – ten materiał jest dla Was.

Zapraszamy do przeczytania rozmowy i wejścia do świata, w którym odwaga ma twarz młodej dziewczyny, a wolność jest warta największego ryzyka.

Widunka” przenosi czytelnika do słowiańskiej osady, w której przyroda i rytuały nadają rytm codzienności. Co było pierwszym impulsem do napisania historii Miry – fascynacja dawną kulturą, potrzeba opowiedzenia historii o kobiecej niezależności, a może coś zupełnie innego?

Wszystko po trochu 🙂 Plus jeszcze to, że na rynku wydawniczym jest niewiele książek o tematyce słowiańskiej, a jeśli już, to pojawiają się w nich wątki fantastyczne, a ja chciałam pokazać zwyczajnych ludzi, rytm ich życia, przybliżyć kilka obyczajów. Mam wrażenie, że nasza mitologia jest mocno zaniedbana – więcej wiemy o bogach starożytnej Grecji czy Rzymu, niż rodzimych. Może moja powieść sprawi, że ktoś się zainteresuje tym tematem.

Jak wyglądało Pani przygotowanie merytoryczne: z jakich źródeł etnograficznych, archeologicznych czy historycznych Pani korzystała, aby jak najwierniej oddać życie we wczesnośredniowiecznej wiosce?

Bibliografię (wybraną) podaję na końcu książki:

  1. Antosik G., Łuczyński M., Badania nad wierzeniami Słowian. Wczoraj, dziś, jutro, Muzeum Mitologii Słowiańskiej, Owidz 2020.
  2. Boroń P,. Kniaziowie, królowie, carowie… Tytuły i nazwy władców słowiańskich we wczesnym średniowieczu, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2010.
  3. Brückner A., Mitologia słowiańska, Vis-à-Vis Etiuda, Kraków 2011.
  4. Janicki K., Cywilizacja Słowian. Prawdziwa historia największego ludu Europy, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2023.
  5. Morys-Twarowski M., Barbarica. Tysiąc lat zapomnianej historii ziem polskich, Znak, Kraków 2023.
  6. Na początku było drzewo. Magiczne, lecznicze i smakowe właściwości drzew, Praca zbiorowa, Baobab, Warszawa 2011.

Było tego znacznie więcej, ale muszę przyznać, że bardziej opierałam się na własnej intuicji, czy – jak wolą niektórzy – „słowiańskiej duszy”, bo im więcej przeczytamy opracowań i tekstów badawczych na temat życia Słowian, tym bardziej się przekonamy, że wiemy bardzo niewiele… Nasi przodkowie nie zostawili po sobie tekstów pisanych, więc opieramy się na znaleziskach archeologicznych (niezbyt bogatych) i tekstach tworzonych przez osoby zazwyczaj obce nam kulturowo. Mnie nie chodzi o to, by popisać się wiedzą, lecz o to, by oddać ducha tamtych czasów – i mam nadzieję, że mi się to udało.

Czy istniała konkretna słowiańska legenda, obrzęd lub miejsce, które stało się dla Pani drogowskazem przy konstruowaniu fabuły?

Nie

Las, rzeka, święte gaje – natura w „Widunce” jest niemal bohaterem autonomicznym. Jakie znaczenia symboliczne – oprócz oczywistego tła – miała dla Pani przyroda w tej historii?

Natura zawsze odgrywa bardzo ważną rolę w moich książkach, a w „Widunce” jest szczególnie istotna, bo mam wrażenie, że duże znaczenie miała ona również dla naszych przodków. W końcu żyli blisko niej, wszystko jej zawdzięczali, uważali za świętą. Ich życie było zdeterminowane przez naturę, ściśle związane z cyklem przyrody. Więc jest ona równoprawną bohaterką książki, jednocześnie elementem codzienności, jak i świętością.


Drzewa są w książce traktowane jak świętość. Czy mogłaby Pani opowiedzieć, jak powstawały opisy tych „drzewnych świątyń” i które gatunki (lipa, dąb, brzoza?) mają dla Pani osobiste znaczenie?

Opisy powstawały tak jak wszystkie opisy przyrody w moim przypadku – z obserwacji. Wokół nas jest mnóstwo starych, pięknych drzew.

Dla mnie drzewa są bardzo ważne. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym mieszkać w miejscu, gdzie nie rosną drzewa, nie ma zieleni – tylko w takim otoczeniu przychodzą mi do głowy pomysły na nowe historie. Przed moimi oknami rosną brzozy – i one są mi bardzo bliskie, ale kocham wszystkie drzewa, bez wyjątku i martwi mnie obecna beztroska w podejściu do wycinek… Jednocześnie widać na szczęście, że jest wiele osób, którym drzewa są bliskie. I tak naprawdę do dziś w pewien sposób je czcimy – przyznając tym najstarszym statusy pomników przyrody, wybierając Drzewo Roku, walcząc z bezmyślnym niszczeniem, wprowadzając kąpiele leśne czy drzewoterapię jako remedium na rozmaite choroby. 


Mira staje się głosem wszystkich, którzy „nie pasują do reszty”. Jak rodziła się jej postać – czy ma Panią osobiste doświadczenia buntu przeciw zastałym ramom, które przelała Pani na papier?

Chyba w każdej społeczności jest ktoś, komu nie pasują zastane reguły i kto zadaje pytanie: „A dlaczego tak?” – i myślę, że na tym pytaniu, na tej niezgodzie opiera się wszelki postęp.

A jeśli chodzi o postać Miry, to najpierw w mojej wyobraźni pojawił się dziad wędrowny – pomyślałam, że to musiało być fascynujące życie i że chciałabym opisać słowiańskie osady właśnie z punktu widzenia kogoś takiego. Ale szybko uznałam, że sam Roch nie będzie tak interesujący i postanowiłam dodać mu towarzyszkę – młodą, ciekawą świata, bystrą dziewczynę, która chce zobaczyć, co jest za zakrętem i poznać kawałek świata, a przy tym – poprawić trochę rzeczywistość.

Relacja Miry i Rocha opiera się na wzajemnym szacunku i międzypokoleniowej wymianie. Co w Pani oczach czyni tę więź szczególnie ważną dla przesłania książki?

Właśnie szacunek, bo mam wrażenie, że to jego brakuje dziś najbardziej w relacjach między ludźmi. Roch i Mira uczą się siebie nawzajem, są otwarci na to, że ktoś może mieć inne zdanie, nie szydzą z tego, że ktoś myśli inaczej. Nawet w przypadku walki z „głupiadami” – oni nie wytykają ludziom ich naiwności, lecz próbują doprowadzić do tego, by sami zrozumieli, że niektóre zwyczaje czy poglądy po prostu ich ograniczają i dzielą społeczność.  

fot. Anna Marchewka


Wilczan – postać epizodyczna, a jednak zapada w pamięć. Jaką rolę symbolicznie pełni w konstrukcji świata przedstawionego?

Dla mnie Wilczan był postacią – niespodzianką, bo miał się pojawić na moment, a został prawie do końca i wraca w drugiej części. Czasem tak się dzieje, że bohater w zamierzeniu epizodyczny, staje się bardzo ważną częścią fabuły. 


Czy któryś z bohaterów zaskoczył Panią podczas pisania i „wyszedł z ram”, zmieniając pierwotnie planowaną fabułę?

Tak jak wspomniałam – Wilczan, ale najbardziej wymknęła mi się spod kontroli Czębira. Ona miała pojawić się tylko w kilku scenach i pozostać w osadzie po tym, jak odjadą Sława i Sieciech, a tymczasem dosiadła konia, dogoniła moich bohaterów i tak jak Wilczan, została do końca. A nawet zrobiła więcej, bo tak mi się jej postać kołatała w głowie, że napisałam kontynuację, a w niej to właśnie Czębira wysunęła się na pierwszy plan. Ale nie ma się czemu dziwić – w końcu to potężna wiedźma.


Które ze słowiańskich zwyczajów opisanych w książce uważa Pani za szczególnie cenne dzisiaj, a które  jak tabu związane z kobiecą niezależnością – chciała Pani celowo zdekonstruować?

Niewiele wiemy o życiu naszych przodków – więc wiele zwyczajów i „głupiad” wymyśliłam, czego zresztą nie ukrywam i wspominam o tym w powieści. Zwyczaje dotyczące świąt starałam się oddać tak, jak są opisane w nielicznych opracowaniach i można dostrzec, że część z nich przetrwała do dziś: topienie marzanny, pisanki, porządki wiosenne, tańce przy ogniskach, wianki…

Czego współczesny odbiorca może nauczyć się od Miry, a może… przed czym powinna nas ostrzegać jej droga?

Tego, że warto walczyć o swoje i spełniać marzenia. Ale trzeba też wziąć odpowiedzialność, jeżeli decydujemy się burzyć zastany porządek.


 Bogowie i duchy pojawiają się jedynie w warstwie wierzeń – nie materializują się. Dlaczego zdecydowała się Pani na thriller obyczajowy zamiast pełnej fantastyki?

Nie widzę w mojej powieści elementów thrillera, natomiast celowo odeszłam od fantastyki, bo wydaje mi się, że jest na rynku wydawniczym wiele powieści, które właśnie w tej konwencji ukazują życie dawnych Słowian. Ja zdecydowałam się na powieść obyczajową z wątkiem przygodowym, bo chodziło mi o ukazanie, że ci ludzie wcale się tak bardzo od nas nie różnili. Mieli marzenia, lęki, pracowali, kochali, chorowali i planowali kolejne działania. Chciałam pokazać zwyczajne życie w osadzie, zdeterminowane przez rytm pór roku. Jest w nim też miejsce na wiarę, pełni ona bardzo istotną rolę i wydaje mi się, że jednak materializuje się: w formie świętych gajów, drzew, źródeł.


Jakie były największe wyzwania badawcze lub narracyjne podczas pracy – rekonstrukcja obrzędów, budowanie gwary, a może stworzenie wiarygodnego konfliktu Miry ze starszyzną?

Nie stosuję gwary, więc największym wyzwaniem było stworzenie w miarę wiarygodnego obrazu świata i wierzeń, o których niewiele wiemy.


 Jakie reakcje czytelników najbardziej Panią poruszyły po premierze?

Już od tylu lat funkcjonuję na rynku wydawniczym, że nabrałam ogromnego dystansu do reakcji czytelniczek i czytelników, bo przekonałam się, że to, co jedne osoby uważają za największe zalety mojej twórczości, dla innych stanowi jej wadę.

Wiele osób pisało mi o tym, że pięknie oddałam duchowość Słowian i tę ich silną więź z naturą. Niektórzy wspominali o tym, co i ja dostrzegłam: że niewiele się od nich różnimy, tylko zmieniają się dekoracje wokół nas…

Byli też i tacy, którzy uznali, że to wcale nie jest powieść o Słowianach i choć wymieniam bibliografię, jaką przeczytałam, to tak naprawdę nie mam pojęcia o życiu w tamtych czasach, bo nasi przodkowie żyli zupełnie inaczej.  

Ucieszyło mnie, że znalazły się Czytelniczki, które potraktowały „Widunkę” jako uniwersalną opowieść z silnym przesłaniem, by walczyć z uprzedzeniami, ograniczeniami i tym, że ktoś próbuje nas wtłoczyć w sztywne ramy, które nam nie odpowiadają.


Czy planuje Pani powrót do Wiklińca w kolejnym tomie albo stworzenie spin-offu skupionego na innym bohaterze?

Już 13 sierpnia ukaże się drugi tom – „Kręte drogi do Wiklińca”, a po nowym roku trzeci, który zamknie sagę.


 Na koniec: gdyby mogła Pani zadać Mirze jedno pytanie, jakby była realną osobą, co chciałaby Pani od niej usłyszeć – i dlaczego?

Ona „mówiła” do mnie przez cały czas, gdy pisałam książkę, więc nie mam do niej żadnych pytań, bo znam ją lepiej niż samą siebie.

Rozmawiał : K.D

Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie i rozprzestrzenianie artykułu bez zgody autora jest zabronione!
Prawo chronione przez ustawę z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych: Dz.U. z 1994 r. Nr 24, poz. 83

Join Our Newsletter!

Love Daynight? We love to tell you about our new stuff. Subscribe to newsletter!

You may also read!

„Hamilton” BROADWAYOWSKI FENOMEN JUŻ OD 21 WRZEŚNIA W WYDANIU KOLEKCJONERSKIM BLU-RAY™!

Światowy fenomen, który podbił serca widzów i odmienił oblicze współczesnego musicalu po raz pierwszy trafia do domowej kolekcji w

Read More...

TWÓJ BILET TO 500 MIL NADZIEI! Best Film i Fundacja Słonie na Balkonie łączą siły na rzecz zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży

Już w niedzielę, 6 września, odbędzie się wyjątkowa, ogólnopolska akcja charytatywna organizowana przez Best Film we współpracy z Fundacją

Read More...

Leave a reply:

Your email address will not be published.

Mobile Sliding Menu